Poniedziałek
Rozważania: Ewangeliarz OP , ks. Adam Łuźniak , Bractwo Słowa Bożego
Książka na dziś: Franciszek z Asyżu. Ilustrowana biografia wielkiego świętego
Czytania
(Hi 19, 1. 23-27a)
Hiob powiedział: "Któż zdoła utrwalić me słowa, potrafi je w księdze umieścić? Żelaznym rylcem, diamentem, na skale je wyryć na wieki? Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni. Potem me szczątki skórą odzieje, i oczyma ciała będę widział Boga. To właśnie ja Go zobaczę".
(Ps 27,1.4.7.8b.9a.13-14)
REFREN: W krainie życia ujrzę dobroć Boga
Pan moim światłem i zbawieniem moim,
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia
przed kim miałbym czuć trwogę?
O jedno tylko proszę Pana, o to zabiegam,
żebym mógł zawsze przebywać w jego domu,
przez wszystkie dni życia,
abym kosztował słodyczy Pana,
stale się radował Jego świątynią.
Usłysz, o Panie, kiedy głośno wołam,
zmiłuj się nade mną i wysłuchaj mnie.
Będę szukał oblicza Twego, Panie.
Nie zakrywaj przede mną swojej twarzy.
Wierzę, że będę oglądał dobra Pana
w krainie żyjących.
Oczekuj Pana, bądź mężny,
nabierz odwagi i oczekuj Pana.
(1 Kor 15, 20-24a. 25-28)
Bracia: Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka przyszła śmierć, przez człowieka też dokona się zmartwychwstanie. Jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia. Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu. Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć. Wszystko bowiem rzucił pod Jego stopy. Kiedy się mówi, że wszystko jest poddane, znaczy to, że z wyjątkiem Tego, który mu wszystko poddał. A gdy już wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany Temu, który Synowi poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkich.
Aklamacja (Ap 1, 5-6)
Jezus Chrystus jest pierworodnym spośród umarłych, Jemu chwała i moc na wieki wieków. Amen
(Łk 23, 44-46. 50. 52-53; 24, 1-6a)
Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: "Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego". Po tych słowach wyzionął ducha. Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: "Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał".
Rozważania do czytań
Ewangeliarz OP
ks. Adam Łuźniak
Niezależnie od miejsca i czasu, w którym żyjemy na kuli ziemskiej, niezależnie od kultury, którą się posługujemy stajemy przed pytaniem, jakie stawia nam śmierć – doświadczenie końca naszego życia. Zbawienie przyniesione przez Jezusa musiało więc w jakiś sposób dotknąć także i tego wymiaru naszego życia. Oddalenie momentu końca życia, a nawet wolność od śmierci to przecież jedno z pierwszych dóbr, za jakim człowiek tęskni i w co angażuje wiele swego wysiłku. Dziś towarzyszymy Jezusowi, który okazuje się naszym Bratem także w umieraniu. Jednocześnie śmierć Jezusa różni się od śmierci któregokolwiek z ludzi – ma wymiar zarówno kosmiczny jak i dotykający samego serca religii Narodu Wybranego.W opisie pozostawionym nam przez Świętego Łukasza zachwiany zostaje naturalny porządek zjawisk astronomicznych. Zaćmienie słońca trwające trzy godziny i obejmujące najjaśniejszą porę dnia, pokazuje, że śmierć Jezusa dotyka samego fundamentu porządku wszechświata – nie jest jedynie „sprawą wewnętrzną” żydowskiej wspólnoty religijnej. To śmierć, która oznacza coś szczególnego dla „wszystkich ludzi pod słońcem”. A dla samych Żydów ta śmierć oznacza radykalną zmianę w relacji Boga do człowieka. W świątyni jerozolimskiej istniała zasłona oddzielająca Przybytek, czyli najświętszą część zabudowań świątynnych, od reszty świątyni i ludzi tam się modlących. W przestrzeni za zasłoną – jak wierzyli Żydzi – przebywała Chwała Boża, tam Bóg mieszkał pośród swego ludu a wejść tam mógł wybrany kapłan jeden raz w ciągu roku. Rozdarcie tej zasłony mówi o tym, że w ofierze Jezusa usunięta zostaje wszelka bariera oddzielająca człowieka od Boga.
Zjawiska astronomiczne i znaki religijne znajdują zwieńczenie w znakach i słowach, które padają przy grobie Jezusa w ów „pierwszy dzień tygodnia”. Kamień jest odsunięty, ciała nie ma w grobie, a dwaj mężczyźni zapewniają, że On zmartwychwstał. To samo, co dwa tysiące lat temu słońce oświetla nasze życie i podobnie do ówczesnych Żydów i Greków grzebiemy swoich bliskich w grobach. Jest nam dana jednak łaska patrzenia na każdy grób w świetle Grobu Jezusa. Zostaliśmy uwolnieni od bezradności i strachu. Ten, który jako Zmartwychwstały opuścił świat zmarłych wyprowadzi ze świata śmierci każdego, kto Mu zaufa. Ostatecznie nadzieja życia wiecznego spełni się dla wszystkich, którzy zawierzyli Jezusowi. Spotykając się na cmentarzach przy grobach naszych bliskich ufamy, że słowa: „Nie ma ich tu! Zmartwychwstali!” pewnego dnia dotyczyć będą zarówno tych, za których się dziś modlimy, jak i nas samych. Ta sama nadzieja towarzyszy także każdej modlitwie Kościoła za wszystkich wiernych zmarłych.
ks. Adam Łuźniak
Bractwo Słowa Bożego
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego
Kiedy w Dzień Zaduszny stajemy nad mogiłami bliskich, boleśnie odczuwamy ich brak i uświadamiamy sobie przemijanie, które także nas dotyczy. Nagrobki z wyrytymi imionami strzegą pamięci o tych, którzy odeszli. W tę zadumę pierwsze czytanie wnosi przejmujące wyznanie cierpiącego Hioba. Choć stracił wszystko, a jego ciało wyniszczała choroba, nie poddał się rozpaczy. Wypowiedział słowa, które odczytujemy z optymizmem: „Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje i jako ostatni stanie na ziemi”. W świetle wiary chrześcijańskiej słowa Hioba traktujemy jako zapowiedź Chrystusa, jedynego Odkupiciela. Jezus wszedł w mrok śmierci, aby pozbawić ją ostatecznej władzy nad człowiekiem, którego tak bardzo umiłował. Z niezłomną ufnością Hiob wyznaje również: „…ciałem swym Boga zobaczę”. Nie oczekuje on nicości pustki ani wyłącznie bezcielesnego trwania, lecz realnego spotkania z Bogiem twarzą w twarz i odnowienia człowieka po śmierci. Cmentarne znicze nie są symbolem ostatniego pożegnania, lecz znakiem niegasnącej nadziei. Przemijanie i śmierć nie mają ostatniego słowa. Stojąc nad grobami, wyznajemy wiarę w zmartwychwstanie i powierzamy naszych bliskich zmarłych Bożemu miłosierdziu. Powtarzajmy z ufnością: nasz Odkupiciel żyje, a Jego miłość jest dalece potężniejsza niż sama śmierć.
Komentarz do psalmu
W ten nostalgiczny dzień liturgia słowa przynosi nam pełen mocy Psalm 27, który rozprasza cmentarną zadumę i wnosi w nasze życie nadzieję. Wyznanie: „Pan moim światłem i zbawieniem moim, kogo miałbym się lękać?” pozwala inaczej spojrzeć na tajemnicę śmierci. Dla nas, chrześcijan, tym ostatecznym Światłem jest zmartwychwstały Chrystus, który pokonał ciemność grobu.
Psalmista dzieli się z nami swoją najgłębszą tęsknotą: pragnie jednego – zamieszkać w domu Pana i „kosztować Jego słodycz”. Te słowa stają się dziś naszym żarliwym wołaniem za tych, którzy odeszli. Prosimy, aby po trudach ziemskiej pielgrzymki zostali przyjęci do domu Ojca i odnaleźli w Nim wieczne ukojenie. Stojąc nad grobami, nie tylko wspominamy przeszłość, lecz także z ufnością spoglądamy ku przyszłości. Umacnia nas wyznanie psalmisty: „Wierzę, że będę oglądał dobra Pana w krainie żyjących”.
Śmierć nie ma ostatniego słowa. Słowami psalmisty przyjmijmy wezwanie: „Oczekuj Pana, bądź mężny, nabierz odwagi i oczekuj Pana”. Ufajmy, że Jego miłość doprowadzi nas do pełni życia wiecznego.
Komentarz do drugiego czytania
Pierwszy List świętego Pawła Apostoła do Koryntian przynosi słowa pełne paschalnej nadziei: „Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli”. Apostoł ukazuje nam zupełnie nowy porządek rzeczywistości. Tak jak przez jednego człowieka – Adama – na świecie pojawiła się śmierć, tak przez Chrystusa dokonuje się zmartwychwstanie. Groby, które odwiedzamy, nie są dla nas znakiem końca drogi, lecz miejscem, przy którym z wiarą oczekujemy powszechnego zmartwychwstania.
Św. Paweł kreśli przed nami pełną nadziei wizję dziejów. Zapowiada czas, w którym Chrystus „położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy”, a „jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć”. To jedna z najważniejszych obietnic odczytywanych w Dzień Zaduszny. Rozłąka z tymi, których kochamy, nie przekreśla naszej nadziei na ich życie w Bogu. Choć śmierć wydaje się dziś bezwzględna i potężna, w zmartwychwstaniu Chrystusa została już skazana na klęskę. Finałem dziejów nie jest nicość, lecz chwila, w której Bóg będzie wszystkim i we wszystkich.
Cmentarne znicze są znakami nadziei, której źródłem jest zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią. Stojąc przy grobach, powierzajmy Bogu zmarłych i wyznawajmy wiarę w powszechne zmartwychwstanie. Śmierć nie ma ostatniego słowa. Ono należy do Jezusa Chrystusa, który jest Życiem.
Komentarz do Ewangelii
Dzisiejsza Ewangelia prowadzi nas od ciszy Golgoty ku porankowi zmartwychwstania. Gdy Jezus umiera, słońce się zaćmiewa, a ziemię ogarnia ciemność. Słowa: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego” ukazują bezwzględność śmierci, lecz zarazem akt bezgranicznego zaufania Bogu Ojcu. Kamienny grobowiec, w którym Józef z Arymatei składa ciało Pana, przywodzi na myśl cmentarne miejsca, przy których się dziś zatrzymujemy i zapalamy znicze, ukajając nasz ból, tęsknotę za bliskimi i łzy.
Liturgia Dnia Zadusznego nie zatrzymuje nas jednak przy grobowej skale. Kobiety przychodzące z wonnościami zastają odsunięty kamień i aniołów w lśniących szatach. Słyszą słowa, które zmieniają chrześcijańskie spojrzenie na każdy grób: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj, zmartwychwstał”.
To fundament naszej wielkiej nadziei, gdy stajemy przy grobach bliskich. Powierzamy ich Ojcu i prosimy, aby Chrystus, który zwyciężył śmierć, przyjął ich do pełni życia wiecznego. Zapalone znicze wyrażają naszą pamięć i wiarę, ale chrześcijańska pamięć, to także modlitwa, przebaczenie i czyny miłosierdzia. Nadzieja zmartwychwstania nie usuwa bólu rozłąki, ale pozwala przeżywać go z wdzięcznością za dobro pozostawione przez zmarłych w naszym życiu.
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez Damiana Jakubowskiego
Książka na dziś
Franciszek z Asyżu. Ilustrowana biografia wielkiego świętego
„Franciszku, czyż nie widzisz, że ten dom mój chyli się ku upadkowi? Idź więc i napraw mi go!”. Św. Franciszek urodził się jako Giovanni di Pietro di Bernardone, syn bogatego kupca, zajmującego się handlem drogimi tkaninami. Został rycerzem i jako konny wojownik wziął udział w bitwie pod Collestradą jako przeciwnik… wojsk papieża. Po klęsce stracił zainteresowanie uczestnictwem w zabawach, wojnach oraz pracą u ojca. Rozdawał hojne jałmużny i całował po rękach trędowatych. Został świeckim pustelnikiem: przyodział zgrzebną tunikę, rzemienny pasek i sandały. Z wolna dołączali do niego naśladowcy. Franciszek stał się założycielem zakonu franciszkanów, a pośrednio także klarysek i tercjarzy. Był gorliwym misjonarzem - nie bał się przyłączyć do krucjaty, czy wyruszyć do Egiptu, by przekonać sułtana Malika Al-Kamila do świętej wiary katolickiej. Zawarł umowę z wilkiem z Gubbio, by ten nie terroryzował mieszkańców miasta. Swoim przykładem i bezkompromisowością porywał i nawracał wiernych. Jako pierwszy w historii przyjął na siebie stygmaty Męki Pańskiej. Chociaż stronił od sławy i zaszczytów stał się wielkim reformatorem Kościoła. Utracjusz i hulaka, który stał się wzorem pokuty i wyrzeczenia. Mistyk i pierwszy stygmatyk w historii. Biedaczyna, którego słuchali papieże.
Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.