13 SIERPNIA 2017

Niedziela

XIX niedziela zwykła

Dzisiejsze czytania

(1 Krl 19,9a.11-13)
Gdy Eliasz przybył do Bożej góry Horeb, wszedł do pewnej groty, gdzie przenocował. Wtedy Pan skierował do niego słowo i przemówił: Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana! A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały [szła] przed Panem; ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze - trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu - szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty.

(Ps 85,9ab-14)
REFREN: Okaż swą łaskę i daj nam zbawienie

Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg:
oto ogłasza pokój ludowi i świętym swoim.
Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie
dla tych, którzy Mu cześć oddają,
i chwała zamieszka w naszej ziemi.

Łaska i wierność spotkają się ze sobą,
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie,
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.

Pan sam obdarza szczęściem,
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Przed Nim będzie kroczyć sprawiedliwość,
a śladami Jego kroków zbawienie.

(Rz 9,1-5)
Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, potwierdza mi to moje sumienie w Duchu Świętym, że w sercu swoim odczuwam wielki smutek i nieprzerwany ból. Wolałbym bowiem sam być pod klątwą [odłączony] od Chrystusa dla [zbawienia] braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami. Są to Izraelici, do których należą przybrane synostwo i chwała, przymierza i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice. Do nich należą praojcowie, z nich również jest Chrystus według ciała, który jest ponad wszystkim, Bóg błogosławiony na wieki. Amen.

(Ps 130,5)
Pokładam nadzieję w Panu, ufam jego słowu.

(Mt 14,22-33)
Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się! Na to odezwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie! Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: Prawdziwie jesteś Synem Bożym.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Miłość prowadzi na drogi radykalne i ryzykowne. To ona każe św. Pawłowi złożyć szokujące wyznanie: „Wolałbym (...) sam być pod klątwą i odłączonym od Chrystusa dla zbawienia braci”. Bóg napełnia nas ogniem miłości, która pozwala zapomnieć o sobie dla ratowania drugiego człowieka. Dzieje się to nie od razu, ale krok po kroku, w codzienności małych wyborów. Wyborów niekiedy rysujących się wyraźnie, ale częściej podejmowanych wśród rozterek i przeszkód, ze spojrzeniem skierowanym ku Jezusowi, który w Eucharystii każdemu i każdej z nas mówi: „Odwagi, Ja jestem”, „przyjdź!”.

Bogna Paszkiewicz, „Oremus” sierpień 2008, s. 48

Do góry

Ks. Edward Staniek

Groźna choroba

„Wątpiący staje się, mimowoli, sojusznikiem wroga”. Słowa bł. Michała Kozala, w których jest lapidarnie ujęty jeden z tragicznych skutków groźnej choroby ducha, jaką jest zwątpienie.

Człowiek ciągle musi się zmagać i wielu wrogów czyha na moment jego słabości, na chwilę zwątpienia. W każdym z nas mieszka wiele wad i zwycięstwo nad nimi w wielkiej mierze jest uzależnione od wiary w siebie i w łaskę Bożą. Każda sekunda zwątpienia jest klęską. Człowiek przez swoje „nie potrafię” oddaje się w ręce wady. Jak długo się zmaga, tak długo szala zwycięstwa może być przeważona na jego stronę. Gdy w sercu jego zrodzi się zwątpienie, następuje klęska. Wada otrzymuje „sojusznika” i dlatego odnosi zwycięstwo.

Podobnie jest z przeciwnościami losu, które jawią się na drodze naszego życia jako przeciwnik utrudniający realizację woli Boga. W obliczu trudności łatwo o zwątpienie i rezygnację nawet z wielkich wartości. Ileż to razy słowa: „To nie dla mnie, to nie na moje możliwości” są głośnym wyznaniem zwątpienia. To ono decyduje o klęsce.

Spostrzeżenie bł. Michała Kozala jest aktualne nie tylko w wymiarze jednostkowym, lecz i społecznym. Wiele dziedzin życia wymaga uzdrowienia. Pewne formy zła pojawiły się jako epidemie. Trzeba ludzi wielkiej wiary, by mimo tych zagrożeń nie tylko ocalić swoje zdrowie, lecz i innych natchnąć nadzieją lepszego życia.

Jezus przynosi możliwość wybawienia z wszystkich nieszczęść, w jakie popadł człowiek. On też gwarantuje odniesienie zwycięstwa nad wszelkimi wrogami, uzależniając je jednak od mocy naszego zawierzenia. Pedagogiczny wysiłek Jezusa zmierza wyraźnie do tego, by Apostołów nauczyć wiary i wyleczyć ich ze zwątpienia. Lekcja, jakiej udziela Piotrowi na środku jeziora, każąc mu wędrować po falach, jest ostrzeżeniem przed zgubnymi skutkami zwątpienia. „Czemuś zwątpił, małej wiary”. Wysoka fala jawi się jako obraz wroga, który zyskał sprzymierzeńca w zwątpieniu Piotra i natychmiast odniósł zwycięstwo, Piotr zaczął tonąć.

Kiedy zbliżały się bolesne wydarzenia Wielkiego Tygodnia Mistrz z Nazaretu zapowiedział, że dla uczniów będzie to czas doskonalenia wiary, że staną wobec pokusy zwątpienia.

Ileż to czasu potrzeba było na wyleczenie Apostołów z choroby zwątpienia. Proces trudny, nawet jeśli steruje nim sam Jezus. Mocna wiara to dowód zdrowego ducha. To ona czyni człowieka niezwyciężonym. Minęły wieki, dziś Chrystus stara się nas wyleczyć z choroby zwątpienia. Pragnie nas przekonać, że nigdy nie wolno stać się, nawet mimo woli, sprzymierzeńcem wroga.

Ktokolwiek spojrzy na chrześcijańską wiarę od tej strony i dostrzeże w niej niezwyciężony oręż w walce z wrogami człowieka, ten z uznaniem oceni dzieje Kościoła i jego wkład w historię ludzkości. Kościół wzywa do wiary, pielęgnuje wiarę i strzeże wiary. Stąd też nie należy się dziwić, że zwątpienie zwalcza jako jedną z najgroźniejszych chorób ludzkiego ducha.

Ks. Edward Staniek

 

Eliasz w grocie

Autor Ksiąg Królewskich precyzyjnie przedstawił drogę, jaką przebył prorok Eliasz, by spotkać się z Bogiem. Jest to jeden z klasycznych opisów poszczególnych etapów drogi religijnych przeżyć wiodącej do nawiązania bezpośredniego kontaktu z Bogiem.

Prorok uciekł ze świata wrogo do niego nastawionego. Przez czterdzieści dni wędrował pustynią, by dotrzeć do Bożej Góry Horeb. Doświadczył zła i jego mocy. Udowodnił, że stać go na wielką wytrwałość, by oddalić się od świata zdominowanego przez zło i zbliżyć się do świata Bożej świętości. Te dwa etapy, odejścia od ludzi zła i przebycia pustyni, posiadają charakter przeżyć zewnętrznych. W nich ujawnia się siła woli i krystalizuje decyzja przynależności do świata dobra.

Na Bożej Górze Eliasz wchodzi do groty. To obraz wnętrza człowieka. Trzeba wejść w siebie samego. Trzeba mieć odwagę spotkać się z sobą sam na sam. W tej grocie własnego serca Eliasz przeżywa kolejno: potężną wichurę rozwalającą skały, trzęsienie ziemi i płomienie ognia. To są trzy obrazy ukazujące wewnętrzną przemianę człowieka. Wicher burzy wszystko, co w życiu człowieka wzniosła pycha. Z tej próby wychodzi zwycięsko jedynie to, co zostało zbudowane razem z Bogiem. W trzęsieniu ziemi chodzi o doświadczenie braku jakiegokolwiek oparcia w stworzeniu. To przeżycie prowadzi do udoskonalenia zawierzenia wyłącznie Bogu. Tylko On jest skałą, która nie zawodzi. On jest poza zasięgiem trzęsienia ziemi. Wreszcie ogień jest obrazem mocy oczyszczającej. Jego żar przepala co doczesne, przygotowując materiał ludzkiego serca do zjednoczenia z Bogiem.

Tak przygotowany Eliasz słyszy „szmer łagodnego powiewu”. Wychodzi więc z groty, zasłania twarz płaszczem i rozpoczyna rozmowę z Bogiem. Piękny opis mistycznego przeżycia. To, co stanowi szczyt możliwości dostępnych dla człowieka, staje się jego udziałem – spotyka Boga. Długa to droga i niełatwa. Czy jednak dla człowieka istnieje jakaś inna, wspanialsza droga? Kresem wszystkich naszych dróg jest zawsze stworzenie. Jest nim albo dzieło Boga – kosmos, prawa przyrody, drugi człowiek, albo dzieło naszych rąk – statek, samolot, miasto, państwo. Jedynie u kresu drogi kontemplacji, w szmerze łagodnego powiewu czeka na nas sam Bóg. To spotkanie jest w stanie nagrodzić trud zmagania ze złem, samotnej wędrówki przez pustynię, bolesnego upokorzenia pychy, utraty punktu oparcia i żaru ognia wewnętrznych doświadczeń. Droga do prawdziwego szczęścia jest długa i trudna, ale jego wartość jest nieporównywalna z jakąkolwiek formą szczęścia dostępnego na ziemi.

Każdy chrześcijanin, jeśli potraktuje na serio skierowane do niego Słowo Boga, ma szansę przebyć tę drogę od początku do końca. Każdy jest powołany do osobistego spotkania z Bogiem. Trud tej drogi dokonuje „naturalnej” selekcji. Na poszczególnych etapach odpadają ci, którym zabraknie wytrwałości lub wiary w sens takiego wędrowania. Do kresu docierają nieliczni. To właśnie miał na myśli Chrystus, kiedy mówił: „wielu jest wezwanych, ale mało wybranych”. Współczesny świat potrzebuje ludzi, którzy wśród wielu proponowanych dróg potrafią wybrać tę jedną jedyną wiodącą do spotkania z Bogiem. Jeśli na niej wytrwają, staną się światłością świata.

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

„Panie, ratuj mnie!” (Mt 14, 30)

Pierwsze czytanie (1 Krl 19, 9a. 11-13a) opowiada o Eliaszu, płomiennym proroku, który złamany walkami i prześladowaniem, wyszedł na górę Horeb, by znaleźć trochę pociechy w miejscu, na którym Bóg objawił się Mojżeszowi. I na tej świętej górze Bóg objawia się także jemu: „Wyjdź — słyszy głos — aby stanąć na górze wobec Pana”. Natychmiast zrywa się „gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały”; po wichurze następuje trzęsienie ziemi a potem ogień, lecz — trzykrotnie powtarza Pismo święte — „Pan nie był w wichurze... nie był w trzęsieniu ziemi... nie był w ogniu” (tamże 11-12). Kiedy wszystko się uspokoiło, dał się słyszeć „szmer łagodnego powiewu”, w którym Eliasz wyczuł obecność Boga i natychmiast na znak uszanowania „zasłonił twarz płaszczem” (tamże 13). Bóg pozwolił się uprzedzić, niejako zapowiedzieć, potężnym siłom natury, znakom Jego wszechmocy; lecz kiedy chce objawić się zmęczonemu i zniechęconemu prorokowi, czyni to w szmerze łagodnego powiewu, który wyrażając Jego tajemniczą duchowość, oznajmia zarazem subtelną wyrozumiałość wobec słabości człowieka, a także i zażyłość, z jaką pragnie się udzielić. Opowiadanie kończy się na tym, nie przytaczając rozmowy Boga z prorokiem, lecz wystarczająco dowodzi, jak Bóg podtrzymuje człowieka, który przygnieciony trudnościami życia ucieka się do Niego.

Ewangelia w zupełnie odmiennym zestawieniu (Mt 14, 22-33) przytacza podobne wydarzenie. W wieczór rozmnożenia chlebów Jezus poleca uczniom przeprawić się przez jezioro i poprzedzić Jego przejście na drugi brzeg, sam zaś, rozpuściwszy rzeszę, idzie sam na górę się modlić. Jest noc, łódź z Dwunastoma z trudem płynie wskutek gwałtownych fal i wichru przeciwnego, więc „trudzili się przy wiosłowaniu” (Mk 6, 48). Nad ranem zobaczyli Jezusa idącego wprost do nich, „kroczącego po jeziorze”, a sądząc, że to jest zjawa, zaczęli krzyczeć ze strachu. Lecz słowo Pana uspokaja ich: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!” (Mt 14, 27). Wtedy Piotr, najśmielszy, mówi: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie” (tamże 28). Apostoł nie ma żadnej wątpliwości, że Jezus ma taką moc; na Jego słowo wychodzi z łodzi i kroczy po falach. Lecz chwilę potem, gdy uląkł się silnego wiatru, zaczyna tonąć i woła: „Panie, ratuj mnie!” (tamże 30). Jak bardzo ludzkie jest to przeciwieństwo między wiarą Piotra a instynktem lęku; również on, jak Eliasz, choć pełen gorliwości i odwagi w służbie swojego Pana, ulega jeszcze obawom, zniechęceniu; i trzeba, aby Bóg przyszedł go podtrzymać. Na górze Horeb Bóg dał odczuć prorokowi swoją obecność, objawił się mu, mówił do niego, lecz pozostał Niewidzialny. Na jeziorze natomiast daje się rozpoznać w rzeczywistości swojej osoby bosko-ludzkiej. Uczniowie nie zakrywają przed Nim swoich twarzy, lecz wpatrują się w Niego, bo On sam ukrył swoje Bóstwo w ludzkim ciele. Stał się człowiekiem, bratem; dlatego uczniowie, a szczególnie Piotr, obcują z Nim tak poufale. Jezus zaś nawzajem z poufałością dodaje im odwagi i czyni wyrzuty, uspokaja nawałnicę, podaje rękę Piotrowi, podtrzymuje go i mówi: „Człowieku małej wiary, czemu zwątpiłeś?” (tamże 31).

Mała wiara sprawia, że chrześcijanin jest bojaźliwy w niebezpieczeństwach, zniechęcony w trudnościach, a zatem niekiedy bliski utonięcia. Lecz jeśli wiara jest żywa, jeśli nie wątpi się w moc Jezusa i w Jego nieustanną obecność w Kościele, nie utonie się nigdy, ponieważ Pan niewidzialnie wyciąga rękę, by ocalić zarówno łódź Kościoła, jak i każdego wiernego.
   „Nie bójcie się”: tak mówisz do swoich uczniów... O! Jak bardzo jesteś dobry, Boże mój, mówiąc im, mówiąc nam te słowa!... O, jam tak słaby, tak nędzny, tak wielki grzesznik, tak nieustannie miotany wichrem pokus, a ze wszystkich stron zalewają mnie wody... to bowiem nie tyle pokusa jest silna, ile raczej ja jestem słaby... Tak, uznaję to, nie dopuszczasz, abym był zbyt kuszony, odczuwam nieustannie Twoją rękę nade mną, aby mnie chroniła przed każdą ciężką pokusą...
   Jak dobry jesteś, Boże mój, mówiąc do mnie, który wiosłuję nie poruszając się naprzód, do mnie, miotanego falami i tak niezdolnego posuwać się w przód te słowa: „Nie bójcie się...” Jak bardzo jesteś dobry, nie tylko mówiąc mu to, lecz także pozwalając mi dojrzeć nadzieję, że kiedyś przyjdzie dzień, kiedy Ty sam wstąpisz do mojej biednej łodzi i wówczas w jednej chwili znajdzie się ona na tym brzegu, ku któremu zdąża, choć nie może się poruszać w przód. Tym brzegiem jest wypełnianie Twojej woli, co pragnąłbym osiągnąć już w obecnym życiu, i wieczność szczęśliwa, do której niech płynie moja łódź; błagam Cię o boski, o troskliwy sterniku, o dobry Jezu! (Ch. de Foucauld).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 38

Do góry

Książka na dziś

Moc milczenia (przedmowa Benedykta XVI)

Moc milczenia (przedmowa Benedykta XVI)

Kardynał Robert Sarah, Nicolas Diat

Czy nadmiar dźwięków, obrazów, informacji, wydarzeń, wszelki zgiełk wokół nas i w nas samych nie przyprawia nas o ból duszy? Żyjemy w świecie rozbieganym, w przyspieszonym tempie pędzącym nie wiadomo dokąd. A nawet jeśli sami nie daliśmy się do końca wciągnąć w ten wir, widzimy, jak ulegają mu nasi bliscy: rodzina, przyjaciele, podopieczni… Czasem chciałoby się, by ktoś wreszcie powiedział temu wszystkiemu: STOP! Takim znakiem STOP jest nowa książka kardynała Roberta Saraha: Moc milczenia. Przeciw dyktaturze hałasu. „Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię” (Mt 5, 5). A zatem potęga tych, którzy wiele mówią, jest pozorna. Medialne panowanie przemija niczym więdnący kwiat. Prawda zaś pozostaje po stronie tych, którzy potrafili zamilknąć.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

14 SIERPNIA 2017

Poniedziałek

Wspomnienie św. Maksymiliana Marii Kolbego, prezbitera i męczennika

Dzisiejsze czytania

(Pwt 10,12-22)
Mojżesz powiedział do ludu: A teraz, Izraelu, czego żąda od ciebie Pan, Bóg twój? Tylko tego, byś się bał Pana, Boga swojego, chodził wszystkimi Jego drogami, miłował Go, służył Panu, Bogu twemu, z całego swojego serca i z całej swej duszy, strzegł poleceń Pana i Jego praw, które ja ci podaję dzisiaj dla twego dobra. Do Pana, Boga twojego, należą niebiosa, niebiosa najwyższe, ziemia i wszystko, co jest na niej. Tylko do twoich przodków skłonił się Pan, miłując ich; po nich spośród wszystkich narodów wybrał ich potomstwo, czyli was, jak jest dzisiaj. Dokonajcie więc obrzezania waszego serca, nie bądźcie nadal ludem o twardym karku, albowiem Pan, Bóg wasz, jest Bogiem nad bogami i Panem nad panami, Bogiem wielkim, potężnym i straszliwym, który nie ma względu na osoby i nie przyjmuje podarków. On wymierza sprawiedliwość sierotom i wdowom, miłuje cudzoziemca, udzielając mu chleba i odzienia. Wy także miłujcie cudzoziemca, boście sami byli cudzoziemcami w ziemi egipskiej. Bójcie się Pana, Boga swego, Jemu się oddajcie, służcie Mu i na Jego imię przysięgajcie. On waszą chwałą, On waszym Bogiem, On dla was uczynił te rzeczy straszliwe, które widziały wasze oczy. W liczbie siedemdziesięciu osób zstąpili przodkowie wasi do Egiptu, a teraz Pan, Bóg wasz, uczynił was licznymi jak gwiazdy na niebie.

(Ps 147,12-15.19-20)
REFREN: Kościele święty, chwal swojego Pana

Chwal, Jeruzalem, Pana,
wysławiaj twego Boga, Syjonie.
Umacnia bowiem zawory bram twoich
i błogosławi synom twoim w tobie.

Zapewnia pokój twoim granicom
i wyborną pszenicą hojnie ciebie darzy.
Śle swe polecenia na krańce ziemi,
a szybko mknie Jego słowo.

Oznajmił swoje słowo Jakubowi,
Izraelowi ustawy swe i wyroki.
Nie uczynił tego dla innych narodów,
Nie oznajmił im swoich wyroków.

(2 Tes 2,14)
Bóg wezwał nas przez Ewangelię, abyśmy dostąpili chwały naszego Pana Jezusa Chrystusa.

(Mt 17,22-27)
Gdy Jezus przebywał w Galilei z uczniami, rzekł do nich: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Oni zabiją Go, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie. I bardzo się zasmucili. Gdy przyszli do Kafarnaum, przystąpili do Piotra poborcy dwudrachmy z zapytaniem: Wasz Nauczyciel nie płaci dwudrachmy? Odpowiedział: Owszem. Gdy wszedł do domu, Jezus uprzedził go, mówiąc: Szymonie, jak ci się zdaje: Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych? Gdy powiedział: Od obcych, Jezus mu rzekł: A zatem synowie są wolni. Żebyśmy jednak nie dali im powodu do zgorszenia, idź nad jezioro i zarzuć wędkę! Weź pierwszą rybę, którą wyciągniesz, i otwórz jej pyszczek: znajdziesz statera. Weź go i daj im za Mnie i za siebie!

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Dzisiejszy patron, św. Maksymilian Maria Kolbe, franciszkanin, był przejęty duszpasterską troską o powierzonych mu ludzi. Gruntownie wykształcony (uzyskał doktoraty z filozofii i teologii), spożytkował swoje talenty i wiedzę wydając czasopisma: „Rycerz Niepokalanej” oraz „Mały Dziennik”. Przez kilka lat pracował także na misjach w Japonii. W 1941 roku został aresztowany i osadzony w obozie koncentracyjnym Auschwitz, gdzie do końca podnosił współwięźniów na duchu i zachęcał do powierzenia się w ręce Niepokalanej. Swoje radykalne oddanie Bogu i Maryi św. Maksymilian przypieczętował, ofiarując życie za skazanego na śmierć współwięźnia. (B.P.)

Bogna Paszkiewicz, „Oremus” sierpień 2009, s. 61

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

zło dobrem zwyciężaj

Naucz mnie, o Panie, abym usiłował zawsze czynić dobrze wszystkim (1 Tes 5, 15)

„Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb. A Ja wam powiadam: nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz” (Mt 5, 38-40). Wobec obrazy lub jakiegoś gwałtu człowiek jest zawsze skory przeciwstawić się nie tylko dla obrony, lecz także dla zemsty. Jezus zaś zobowiązuje swoich, by walczyli wytrwale z tą skłonnością. Zła nie zwalcza się ani nie zwycięża złem, lecz przeciwnie: dobrem, za przykładem Chrystusa, który zwyciężył grzech nie potępiając ludzi, lecz miłując ich, aż do śmierci za nich poniesionej. Gdy nie musimy bronić innych, bo zło uderza tylko w naszą osobę, obowiązuje nas jedna tylko zasada: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12, 21). Ten, kto daje się ponieść nieuporządkowanym odruchom, jest zwyciężony; zwycięzcą zaś jest ten, kto na zło odpowiada dobrocią. Naukę Pana przyswoił sobie głęboko pierwotny Kościół, a ze stanowczością rozwinął w pismach Apostołów. „Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. — Miłość nie wyrządza zła bliźniemu”, pisze św. Paweł do Rzymian (12, 17; 13, 10). A do Tesaloniczan: „Uważajcie, aby nikt nie odpłacał złem za złe, zawsze usiłujcie czynić dobrze sobie nawzajem i wobec wszystkich” (1 Tes 5, 15). Św. Piotr zwracając się do pierwszych wiernych, którzy musieli znosić krzywdy i prześladowania ze strony pogan, mówił: „Taka jest wola Boga, abyście przez dobre uczynki zmusili do milczenia niewiedzę ludzi głupich” (1 P 2, 15). Takie postępowanie nie zawsze osiągnie zamierzony cel, może nawet być źródłem nowych niesprawiedliwości i cierpień, lecz chrześcijanin nie powinien zmieniać kierunku: „To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia. Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami” (tamże 20-21). Przykład Chrystusa ukrzyżowanego, wyryty w umyśle i sercu chrześcijanina, daje mu siłę do przezwyciężania zła dobrem, siłę, aby nawet własnym kosztem był dobry i wielkoduszny. „Lepiej bowiem — jeżeli taka wola Boża — cierpieć dobrze czyniąc, aniżeli czyniąc źle” (tamże 3, 17).

Jak dobry jesteś, Boże mój!... Ojcze najczulszy, Ty chcesz, aby wśród wszystkich Twoich dzieci panowała niezakłócona miłość, chcesz, aby dla zachowania tego pokoju znosili ze słodyczą, cierpliwością, bez oporu... każdy gwałt, każdą krzywdę, a nawet samą śmierć... O Boże miłości, o dobry Ojcze, jakąż miłość chcesz widzieć wśród nas, jaki pokój, jaką delikatną łączność chcesz mieć wśród swoich dzieci!...
   Nasz brat jest niesprawiedliwy... naucz nas, o Jezu, pozwolić się ogołocić, ustępować we wszystkim i „nie opierać się złu”;.. .dopomóż nam, jeśli uprzednio usiłowaliśmy nawrócić go naszą słodyczą, nawrócić go przez braterskie upomnienie, jakiego nas uczyłeś... W rodzinie Twoich dzieci, Boże mój, najmniejszy wzrost miłości między ludźmi znaczy tysiąc razy więcej i nieskończenie więcej waży niż wszystkie doczesne dobra świata...
   To jest Twoje przykazanie, o Jezu, a także przykład, jaki nam dałeś, pozwalając się ogołocić ze wszystkiego i umierając na twardym krzyżu, nie stawiając oporu, modląc się za tych, którzy Cię ogołocili i przyprawili o śmierć (Ch. de Foucauld).

Niewątpliwie, krzywdy, jakie Ty ponosisz, o miłości, są powodem zgorszenia dla maluczkich. Istotnie, Ty nie obrażasz innych ani nie pogardzasz nimi, kiedy jesteś obrażana. Rzeczywiście, Ty nie możesz zaprzeczyć samej sobie ani podzielić się w samej sobie. Umiesz raczej łączyć w sobie to, co jest rozdzielone, lecz nie umiesz dzielić tego, co jest zjednoczone. Miłujesz pokój, radujesz się jednością. Tylko Ty rodzisz, czynisz trwałą i zachowujesz... jedność w więzach pokoju. Ty kołaczesz z ufnością do drzwi przyjaciela nie myśląc zgoła o odmowie, bo umiesz być matką każdej przyjaźni... O miłości, kiedy jesteś prawdziwą i szczerą, miłujesz dobro bliźniego jak swoje...
   Gdy Ciebie miłuję, Panie Jezu, posiadam miłość Boga i miłość bliźniego; istotnie, Ty jesteś moim bliźnim, ponieważ stałeś się człowiekiem i okazałeś mi miłosierdzie, a niemniej jesteś Bogiem błogosławionym ponad wszystko na wieki (Anonim, w. XIII).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 46

Do góry

Książka na dziś

Matka męczennika

Matka męczennika

Natalia Budzyńska

To ona nauczyła go wiary! 14 sierpnia 1941 roku w obozie koncentracyjnym w Auschwitz umiera franciszkanin, Maksymilian Maria Kolbe. Choć dla nas to niezłomny zakonnik gotowy oddać życie za drugiego człowieka, dla Marianny Kolbe był przede wszystkim ukochanym synkiem, za którym wylała morze łez. Kim była kobieta, po której święty Maksymilian odziedziczył swoją heroiczną odwagę? Skąd czerpała siłę pozwalającą pogodzić się z męczeńską śmiercią syna? Dlaczego tak mało o niej wiemy? Po raz pierwszy mamy możliwość spojrzenia na świat jej oczami. Poznania jej głębokiej duchowości, poczucia atmosfery domu, w którym wzrastała i dowiedzenia się, jak była wychowywana. A także usłyszenia, jak wychowywała swoje dzieci do tego, by nie bały się przedkładać cudzego życie nad swoje. Natalia Budzyńska – dziennikarka Przewodnika Katolickiego, matka Niny i Staszka oraz żona Tomka. Pisała m. in. o ks. Kaczkowskim, Wojciechu Smarzowskim i mamie Jaśka Meli. Marianna Kolbe nauczyła ją inaczej patrzyć na świat.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

15 SIERPNIA 2017

Wtorek

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

Dzisiejsze czytania

Msza wigilii

(1 Krn 15,3-4.15-16;16,1-2)
Dawid zgromadził wszystkich Izraelitów w Jerozolimie celem przeniesienia Arki Pańskiej na jej miejsce, które dla niej przygotował. Zebrał Dawid synów Aarona i lewitów; Lewici nieśli Arkę Bożą na drążkach na swoich ramionach, jak przykazał Mojżesz zgodnie ze słowem Pana. I rzekł Dawid naczelnikom lewitów, aby ustanowili swoich braci śpiewakami przy instrumentach muzycznych: cytrach, harfach, cymbałach, aby rozbrzmiewał głos donośny i radosny. Przyniesiono więc Arkę Bożą i ustawiono ją w środku namiotu, jaki rozpiął dla niej Dawid, po czym złożono całopalenia i ofiary pojednania. Gdy zaś Dawid skończył składanie całopaleń i ofiar pojednania, pobłogosławił lud w imieniu Pana.

(Ps 132,6-7.9-10.13-14)
REFREN: Wyrusza z Panem Arka Jego chwały

Słyszeliśmy o Arce w Efrata,
znaleźliśmy ją na polach Jaaru.
Wejdźmy do Jego mieszkania,
padnijmy przed podnóżkiem stóp Jego.

Niech Twoi kapłani odzieją się w sprawiedliwość,
a Twoi wierni niech śpiewają z radości.
Przez wzgląd na sługę Twego, Dawida,
nie odtrącaj oblicza Twojego pomazańca.

Pan bowiem wybrał Syjon,
tej siedziby zapragnął dla siebie.
„Oto miejsce mego odpoczynku na wieki,
tu będę mieszkał, bo wybrałem go sobie”.

(1 Kor 15,54-57)
Kiedy już to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność, wtedy sprawdzą się słowa, które zostały napisane: Zwycięstwo pochłonęło śmierć. Gdzież jest, o śmierci twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień? Ościeniem zaś śmierci jest grzech, a siłą grzechu Prawo. Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa.

(Łk 11,28)
Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je wiernie.

(Łk 11,27-28)
Gdy Jezus przemawiał, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś. Lecz On rzekł: Owszem, ale przecież błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je.

 

 

W liturgii sierpniowych świąt i uroczystości powraca temat chwały, do której Bóg pragnie wynieść każdego człowieka. Drogę do niej utorował nam Chrystus. Tydzień temu wraz z Apostołami oglądaliśmy zapowiedź tej chwały w Przemienieniu na górze Tabor. Dziś nasz wzrok kieruje się ku Najświętszej Maryi Pannie, wziętej do nieba z ciałem i duszą. Gdzie wstąpił Chrystus – nowy Adam, nie mogło zabraknąć Maryi – nowej Ewy. Otoczeni Jej wstawiennictwem, ufamy, że idąc wytrwale za Chrystusem, zostaniemy przeobrażeni na Jego podobieństwo i dostąpimy radości nieba.

Bogna Paszkiewicz, „Oremus” sierpień 2008, s. 69

 

Msza w dzień

(Ap 11,19a;12,1.3-6a.10ab)
Świątynia Boga w niebie się otwarła, i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego Świątyni. Potem ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. I inny znak się ukazał na niebie: Oto wielki Smok barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów - a na głowach jego siedem diademów - i ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię. I stanął Smok przed mającą rodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej dziecię. I porodziła syna - mężczyznę, który wszystkie narody będzie pasł rózgą żelazną. I zostało porwane jej Dziecię do Boga i do Jego tronu. A Niewiasta zbiegła na pustynię, gdzie miejsce ma przygotowane przez Boga. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca.

(Ps 45,7.10-12.14-15)
REFREN: Stoi Królowa po Twojej prawicy

Tron Twój, Boże, trwa na wieki,
berłem sprawiedliwym berło Twego królestwa.
Córki królewskie wychodzą na spotkanie z Tobą,
królowa w złocie z Ofiru stoi po Twojej prawicy.

Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha,
zapomnij o swym ludzie, o domu twego ojca.
Król pragnie twego piękna,
on twoim panem, oddaj mu pokłon.

Córa królewska wchodzi pełna chwały,
odziana w złotogłów.
W szacie wzorzystej prowadzą ją do króla,
za nią prowadzą do ciebie dziewice, jej druhny.

(1 Kor 15,20-26)
Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka [przyszła] śmierć, przez człowieka też [dokona się] zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia. Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc. Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć.

Maryja została wzięta do nieba, radują się zastępy aniołów.

(Łk 1,39-56)
W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana. Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje jak przyobiecał naszym ojcom na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Maryja wyniesiona do nieba jest obrazem pełni człowieczeństwa – przebóstwionego i ukazanego w całej godności i pięknie. Mimo że była niepokalanie poczęta, jednak w swym człowieczeństwie była szlifowana cierpieniem, by Jej podobieństwo do Boga - wyrażające się w doskonałym zjednoczeniu z Nim w miłości – osiągnęło pełnię. W tym wyprzedza nas, którzy jesteśmy jeszcze w drodze – cierpimy, upadamy i walczymy o zaufanie Bogu do końca... Dziękując dziś za znak nadziei, którym jest dla nas Maryja wniebowzięta, módlmy za Jej wstawiennictwem, abyśmy wytrwale podejmując wysiłek nawrócenia, doszli do wiecznej ojczyzny.

Bogna Paszkiewicz, „Oremus” sierpień 2008, s. 73

Do góry

Ks. Edward Staniek

Szacunek dla ciała

Pijany człowiek leży obok ławki na ziemi. Ciało zniszczone. Duch bezsilny wobec jego słabości. Głód alkoholu, głód ciała doprowadził go do ruiny.

Przed dworcem kolejowym oparta o płot stoi kobieta. Jeszcze młoda a już zniszczona. Czeka na klienta, sprzedała swe ciało. Kilka lat wcześniej chętnych było wielu. Dziś jest obiektem drwin, wulgarnych docinków. Zniszczyło ją własne ciało. Nie umiała otoczyć go szacunkiem. Dziś już nikt jej nie szanuje.

Ciało często jest narzędziem w ręku zła. Lubią się nim posługiwać wady główne, a ile razy się im to udaje, upokarzają ciało a przez nie człowieka. Tak jest w wybuchach gniewu, w zazdrości, w lenistwie, w nieumiarkowaniu, w nieczystości.

Dobro również posługuje się ciałem. Jest ono nieodzownym narzędziem dla wszystkich cnót. Decyzje podjęte w woli zamienia w czyn ręka, noga, usta, a więc ciało. Tego dobra jest na ziemi bardzo wiele.

Gdyby człowiekowi udało się przejść przez życie zawsze wykorzystując ciało do czynienia dobra, śmierć byłaby momentem wejścia z ciałem do nieba. Miało to miejsce w życiu Matki Bożej. Ponieważ zawsze idealnie czyniła dobro, szanując swoje ciało jako dar Boga, nie musiała przeżywać upokorzenia przez jego rozpad. Przeszła do wieczności dumna z dobra, jakie w ciele zdążyła wykonać na ziemi.

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wzywa nas do rozliczenia z tego, w jaki sposób wykorzystujemy swoje ciało i w jakiej mierze otaczamy je szacunkiem. Kto ma na uwadze perspektywę wiecznego życia, nie może stracić ani jednej godziny przeznaczając swoje ręce, nogi, oczy, ucho, usta dla czynienia zła. Nie może sam sobie szkodzić.

Kto umie z szacunkeim spojrzeć na swoje ciało, potrafi również otoczyć szacunkiem ciało drugiego człowieka. Jeśli wyciągnie do niego rękę, uczyni to w tym celu, by wzajemnie się ubogacać, a nie po to, by się niszczyć.

Niech uczestnictwo w Najświętszej Ofierze będzie dla nas dziękczynieniem za ciało i dobro będące jego dziełem.

Ks. Edward Staniek

 

Gest dobrego Syna

Pismo Święte nic nie mówi o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny. Nie wspomina o tym wydarzeniu nawet św. Jan, który wziął Maryję pod opiekę, jako swoją Matkę, już na Golgocie. Milczą o tym wydarzeniu również najstarsze dokumenty pisane. Jedynie pobożne opowiadania przekazywały tę prawdę z ust do ust. W VIII wieku Kościoły Wschodu obchodzą już uroczystość Wniebowzięcia, a św. Jan z Damaszku głosi z tej okazji przepiękne homilie.

Dlaczego Kościół uznał fakt Wniebowzięcia i uroczyście wspomina go w swoim kalendarzu? Odpowiedź jest prosta. Maryja miała kochającego a równocześnie wszechmocnego Syna. Ten więc mógł Ją zabrać do nieba „nie czekając” na powszechne zmartwychwstanie ciał. Tego domaga się synowska miłość. Każdy dobry syn, kochający matkę, gdyby mógł zabrałby ją do nieba.

Uroczystość Wniebowzięcia jest pięknym wyznaniem miłości Syna do Matki i w tym duchu należy ją przeżywać. Pośrednio wzywa ona do głębszej refleksji nad naszym odniesieniem do matki. Czy ona jest szczęśliwa z tej racji, że dziecko uczyniło dla niej wszystko, na co było je stać? Czy jej oko nie zachodzi łzą, ile razy spogląda na syna czy córkę? Czy ubogacamy naszą matkę ziemską, czy ją krzywdzimy?

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Wszystkie pokolenia błogosławić Cię będą, gdyż wielkie rzeczy uczynił Ci Wszechmocny (Łk 1, 48-49)

Myśl wyrażoną w pierwszym czytaniu uzupełnia drugie (1 Kor 15, 20-26). Św. Paweł mówiąc o Chrystusie, pierwocinie zmartwychwstałych, dowodzi, że kiedyś wszyscy wierzący będą mieli udział w Jego chwale, jednak według kolejności: „Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa” (tamże 23). A wśród „tych, co należą do Chrystusa”, pierwsze miejsce niewątpliwie należy się Matce Bożej, która zawsze należała do Niego, nigdy bowiem nie skalał Jej grzech. Ona jest jedynym stworzeniem, w którym jasność obrazu Bożego nie była nigdy zaciemniona; Ona jest „Niepokalanym poczęciem”, nienaruszonym dziełem Trójcy, w którym Ojciec, Syn i Duch Święty zawsze mieli upodobanie, otrzymując pełną odpowiedź na swoją miłość.

Odpowiedź Maryi na miłość. Boga rozbrzmiewa w dzisiejszej ewangelii (Łk 1, 39-59), tak w słowach Elżbiety wysławiającej wielką wiarę, która skłoniła Maryję do przyjęcia bez wahania woli Bożej, jak i w słowach Dziewicy, która wyśpiewuje swój hymn na chwałę Najwyższego za wielkie rzeczy, jakich w Niej dokonał. Maryja zwraca się ku sobie i patrzy na siebie tylko po to, by uznać swoją małość, i z niej podnosi się do Boga, by wysławiać Jego łaskawość i miłosierdzie, Jego dzieło i potęgę na rzecz małych, pokornych, ubogich, wśród których staje z największą prostotą. Odpowiedź na niezmierzoną miłość Boga, który Ją wybrał spośród wszystkich niewiast na matkę swojego Syna, pozostaje niezmiennie taka, jaką dała aniołowi: „Oto ja służebnica Pańska” (tamże 38). Dla Maryi być służebnicą, znaczy otworzyć się całkowicie na Boga i być Mu posłuszną: może On uczynić z Nią, co chce. A Bóg, złączywszy Ją z męką swego Syna, kiedyś wywyższy Ją i wypełni w Niej słowa hymnu: „strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych” (tamże 52). Pokorna służebnica istotnie „została wzięta z ciałem i duszą do chwały niebieskiej... aby bardziej upodobniła się do swego Syna, Pana panujących” (KK 59). W Maryi Wniebowziętej całe chrześcijaństwo ma potężną orędowniczkę, a także wspaniały wzór. Od Niej każdy uczy się uznawać pokornie własną małość, ofiarować się Bogu w całkowitej uległości Jego woli i wierzyć niezłomną wiarą w Jego miłosierną i wszechmocną miłość.

O miłości Maryi, o żarliwa miłości Dziewicy, jesteś zbyt gorąca, zbyt rozległa... ciało śmiertelne nie może Cię utrzymać... Twój żar jest zbyt palący, aby mógł ukryć się pod tym nędznym popiołem! Idź... świeć w wieczności, idź, aby płonąć, palić się przed tronem Boga... Zgaśnij, pomnażaj się w łonie tego Boga, który jeden zdolny jest Cię ogarnąć (J. B. Bossuet).

O Niepokalana Dziewico, Matko Boga i ludzi! Wierzymy całą mocą w Twoje chwalebne, z duszą i ciałem, wyniesienie do nieba, gdzie jako Królową pozdrawiają Cię wszystkie chóry anielskie i wszystkie zastępy Świętych. Do tych głosów i my się przyłączamy, by wielbić i sławić Boga, który Cię wywyższył ponad wszystkie stworzenia swoje. Chcemy i my przynieść Ci w ofierze dań naszej pobożności i naszej miłości.
   Jesteśmy przekonani, że oczy Twoje, które z macierzyńską troskliwością obejmowały tutaj na ziemi postać pokornego i cierpiącego Jezusa, teraz w niebie cieszą się widokiem chwalebnego człowieczeństwa Słowa przedwiecznego i że radość Twoja z bezpośredniego oglądania Przenajświętszej i czci najgodniejszej Trójcy budzi w sercu Twoim najwyższe i uszczęśliwiające upojenie. My zaś, grzechem obarczeni, którym ciało gasi wszelki polot ducha, pokornie Cię błagamy o oczyszczenie zmysłów naszych, byśmy potrafili już tu na ziemi kosztować Boga, i tylko Boga samego, w piękności Jego stworzeń.
   Ufamy niewzruszenie, że Twoje miłosierne spojrzenie spocznie na naszych troskach i na naszych utrapieniach, że obejmie nasze zmagania i nasze słabości; niech wargi Twoje rozjaśnią się uśmiechem na widok naszych radości i naszych zwycięstw. Obyś mogła usłyszeć z ust Jezusowych o każdym z nas słowa, wypowiedziane niegdyś o umiłowanym uczniu Chrystusowym: „Oto syn Twój”, my zaś, którzy wzywamy Cię jako Matkę naszą, obierzemy sobie Ciebie jak św. Jan za przewodniczkę, wspomożycielkę i pocieszycielkę naszego życia.
   Z tej ziemi, na której odbywamy pielgrzymkę, umocnieni wiarą w przyszłe zmartwychwstanie, podnosimy wzrok nasz do Ciebie, życie nasze, słodyczy i nadziejo nasza. Pociągnij nas ku sobie powabem Twojego słowa i pokaż nam kiedyś, po naszym wygnaniu, Jezusa, błogosławiony owoc Twojego żywota, o łaskawa, o litościwa, o słodka Panno Maryjo (Pius XII).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 524

Do góry

Książka na dziś

Matka Boża Zwycięska. Cuda Maryi w historii Polski i świata

Matka Boża Zwycięska. Cuda Maryi w historii Polski i świata

Ewa J.P. Storozyńska, ks. dr Józef Bartnik SJ

Fascynujące historie cudów Maryi w Polsce i na świecie! Matka Boża ratuje miasta przed zarazą i najazdem wrogich wojsk, prowadzi do zwycięstwa przeciwko islamskiej flocie pod Lepanto, daje siłę zwycięzcom spod Wiednia, przychodzi z pomocą Kanadyjczykom, broni Warszawy przed barbarzyństwem komunizmu i armią bolszewików, ratuje Japończyków z atomowej zagłady, wyzwala kraje spod jarzma komunizmu i morderczej dyktatury. Książka odkrywa nieznane fakty, zaskakujące epizody oraz nadzwyczajne wydarzenia, które trudno jest wytłumaczyć inaczej niż jako cud… Ważne karty historii zostały ukazane w nowym świetle, a opowieści o tych wydarzeniach oparto na nowych, nieznanych dotąd źródłach.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

16 SIERPNIA 2017

Środa

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Pwt 34,1-12)
Mojżesz wstąpił ze stepów Moabu na górę Nebo, na szczyt Pisga, naprzeciw Jerycha. Pan zaś pokazał mu całą ziemię Gilead aż po Dan, całą - Neftalego, ziemię Efraima i Manassesa, całą krainę Judy aż po Morze Zachodnie, Negeb, okręg doliny koło Jerycha, miasta palm, aż do Soaru. Rzekł Pan do niego: Oto kraj, który poprzysiągłem Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi tymi słowami: Dam go twemu potomstwu. Dałem ci go zobaczyć własnymi oczami, lecz tam nie wejdziesz. Tam, w krainie Moabu, według postanowienia Pana, umarł Mojżesz, sługa Pański. I pochowano go w dolinie krainy Moabu naprzeciw Bet-Peor, a nikt nie zna jego grobu aż po dziś dzień. W chwili śmierci miał Mojżesz sto dwadzieścia lat, a wzrok jego nie był przyćmiony i siły go nie opuściły. Izraelici opłakiwali Mojżeszana stepach Moabu przez trzydzieści dni. Potem skończyły się dni żałoby po Mojżeszu. Jozue, syn Nuna, pełen był ducha mądrości, gdyż Mojżesz włożył na niego ręce. Słuchali go Izraelici i czynili, jak im Pan rozkazał przez Mojżesza. Nie powstał więcej w Izraelu prorok podobny do Mojżesza, który by poznał Pana twarzą w twarz, ani równy we wszystkich znakach i cudach, które polecił mu Pan czynić w ziemi egipskiej wobec faraona, wszystkich sług jego i całego jego kraju; ani równy mocą ręki i całą wielką grozą, jaką wywołał Mojżesz na oczach całego Izraela.

(Ps 66,1-3.5.8.16-17)
REFREN: Błogosławiony Bóg, co daje życie

Z radością sławcie Boga wszystkie ziemie,
opiewajcie chwałę Jego imienia,
cześć Mu wspaniałą oddajcie.
Powiedzcie Bogu: „Jak zadziwiające są Twe dzieła!”

Przyjdźcie i patrzcie na dzieła Boga:
zadziwiających rzeczy dokonał wśród ludzi.
Błogosławcie, ludy, naszemu Bogu
i rozgłaszajcie Jego chwałę.

Przyjdźcie i słuchajcie wszyscy, którzy boicie się Boga,
opowiem, co uczynił mej duszy.
Do niego wołałem moimi ustami,
chwaliłem Go moim językiem.

(2 Kor 5,19)
Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nam zaś przekazując słowo jednania.

(Mt 18,15-20)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

W drodze do Boga nikt nie jest sam. Jesteśmy ze sobą powiązani i możemy sobie nawzajem pomagać. Czasem pomocą będzie cierpliwość względem brata, a czasem – jak uczy nas dziś Jezus – upomnienie go wprost z powodu grzechu. Czasem będzie to wspólna modlitwa, co do której Jezus daje nam wielką obietnicę: tam gdzie jest zgodna modlitwa braci, obecny jest On sam, a Ojciec użyczy wszystkiego tym, którzy Go proszą.

O. Michał Mrozek OP, „Oremus” sierpień 2009, s. 52

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Miłość jest łaskawa

O Panie, niech serce moje stanie się nienaganne w Twych ustawach (Ps 119, 80).

Łaskawość jest owocem serca dobrego, życzliwego, które na wzór Boga pragnie i stara się jedynie o dobro braci: „Zawsze usiłujcie czynić dobrze sobie nawzajem i wobec wszystkich”, zachęca św. Paweł (1 Tes 5, 15). Jeśli serce jest dobre, dobre są również myśli i życzliwe sądy.

„Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?” (Mt 7, 3). Im człowiek jest uboższy w cnotę, tym lżejsze wydają mu się własne błędy, cięższe zaś — błędy innych, szczególnie jeśli dotykają jego wrażliwości. Łatwo ulega więc pokusie, by stać się sędzią bliźniego. Takie postępowanie wykazuje, jak mała jest jego miłość. Nazbyt łatwo niewielka doza tego ducha krytycyzmu zagnieżdża się również w tych, którzy oddają się pobożności, a może i żyją w cieniu ołtarza. Zagraża to jednak samemu korzeniowi życia duchowego, ponieważ rani miłość, która jest jego fundamentem. Tam gdzie miłość, ukochanie, tam jest także Bóg. Gdzie zaś miłość i ukochanie jest małe, Bóg przebywa niechętnie, człowiek zaś nie ma żadnej lub prawie żadnej łączności z Nim, a życie w pobożności jest tylko zewnętrzną nadbudową.

Sąd należy tylko do Boga, bo jedynie On przenika serca. „Człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce” (1 Sm 16, 7). Nie znając intencji i okoliczności działania innych, sąd człowieka — nie obowiązanego do sądzenia — jest zawsze nierozważny i nadużywa praw Boga. „Kim jesteś ty — upomina św. Paweł — co się odważasz sądzić cudzego sługę? To, czy on stoi, czy upada, jest rzeczą jego pana” (Rz 14, 4). Panem jest Bóg, przed którego trybunałem wszyscy staniemy: „każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu „(tamże 12). Jezus potępił sąd bezlitosny. Od sądu uzależnił miarę przebaczenia: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni; bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą” (Mt 7, 1-2). Miłość, zamiast sądzić bliźniego, żywi dla niego uczucia miłosierdzia, stara się go raczej usprawiedliwiać niż potępiać.

Dopomóż mi, o Panie, abym widziała w moim bliźnim tylko cnoty i dobre uczynki, a niedostatki pokrywała pamięcią na własne grzechy. W ten sposób doprowadzisz mnie powoli do nabycia jednej wielkiej cnoty, tej mianowicie, bym innych poczytywała za lepszych od siebie; początkiem jej jest właśnie to zapatrywanie się na zalety bliźniego, a zamykanie oczu na jego niedostatki; lecz do tego potrzebna mi jest pomoc Twoja, Panie. Bez niej nie mogę nic uczynić, tak bardzo jest mi konieczna. Dopomóż mi uczynić wszystko, co możliwe, abym zasłużyła na nią, Ty bowiem nikomu łaski swojej nie odmawiasz i użyczysz mi jej bez wątpienia (zob. św. Teresa od Jezusa: Życie 13, 10).

O Panie, aby uczynić sobie Twój sąd bardziej przychylnym, albo raczej, by nie być wcale sądzoną, chcę zawsze z miłością myśleć o wszystkich, bo Ty powiedziałeś: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni”.
   Kiedy szatan usiłuje podsunąć mi przed oczy duszy błędy tej lub tamtej siostry... dopomóż mi natychmiast wynaleźć jej cnoty i dobre pragnienia... Jeśli zobaczyłam jeden jej upadek, to przecież może odniosła ona wiele zwycięstw, które przez pokorę ukrywa, to zaś, co zdaje się być błędem, może ze względu na intencję być aktem cnoty (św. Teresa od Dzieciątka Jezus; Dzieje duszy, r. 10; Rps C,f°I5”i 12” — 13”).

Czynić dobrze to oznacza ukazywać doskonale Ciebie, o Jezu, Synu Boga, Synu Maryi, Mistrzu wszystkich i Zbawicielu świata. Nie ma umiejętności ani bogactwa, ani siły ludzkiej, która równałaby się cenie dobroci — słodkiej, miłej, cierpliwej. Praktyka dobroci może doznać sprzeciwu i przykrości, lecz zawsze kończy się zwycięstwem, ponieważ dobroć jest miłością, a miłość wszystko zwycięża...
   Spraw, o Panie, abym nie pobłądził sądząc, że dobroć, uprzejmość jest małą cnotą. Ona jest cnotą wielką, bo jest panowaniem nad sobą, osobistą bezinteresownością, gorliwym szukaniem sprawiedliwości, wyrazem i jasnością miłości bratniej; przez łaskę Twoją, o Jezu, jest ona dotknięciem ludzkiej i boskiej doskonałości (zob. Jan XXIII).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 53

Do góry

Książka na dziś

Niech będzie chwała i cześć, i uwielbienie. Adoracje Najświętszego Sakramentu

Niech będzie chwała i cześć, i uwielbienie. Adoracje Najświętszego Sakramentu

Książka zawiera głębokie medytacje eucharystyczne i piękne modlitwy, mocno osadzone we współczesności. Mamy nadzieję, że pomoże czytelnikom zanurzyć się w adoracji Tego, który nas zaprasza.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

17 SIERPNIA 2017

Czwartek

Wspomnienie św. Jacka, prezbitera

Dzisiejsze czytania

(Joz 3,7-10a.11.13-17)
Pan oznajmił Jozuemu: Dziś pocznę wywyższać cię w oczach całego Izraela, aby poznano, że jak byłem z Mojżeszem, tak będę i z tobą. Ty zaś dasz następujące polecenie kapłanom niosącym Arkę Przymierza: Skoro dojdziecie do brzegu wód Jordanu, w Jordanie się zatrzymajcie. Zwrócił się następnie Jozue do Izraelitów: Zbliżcie się i słuchajcie słów Pana, Boga waszego. Po tym poznacie, rzekł Jozue, że Bóg żywy jest pośród was i że wypędzi z pewnością przed wami Kananejczyków, Chetytów, Chiwwitów, Peryzzytów, Girgaszytów, Amorytów i Jebusytów: oto Arka Przymierza Pana całej ziemi przejdzie przed wami Jordan. Staną w wodzie Jordanu, oddzielą się wody Jordanu płynące z góry i staną jak jeden wał. Gdy więc lud wyruszył ze swoich namiotów, by przeprawić się przez Jordan, kapłani niosący Arkę Przymierza szli na czele ludu. Zaledwie niosący arkę przyszli nad Jordan, a nogi kapłanów niosących arkę zanurzyły się w wodzie przybrzeżnej - Jordan bowiem wezbrał aż po brzegi przez cały czas żniwa - zatrzymały się wody płynące z góry i utworzyły jakby jeden wał na znacznej przestrzeni od miasta Adam leżącego w pobliżu Sartan, podczas gdy wody spływające do morza Araby, czyli Morza Słonego, oddzieliły się zupełnie, a lud przechodził naprzeciw Jerycha. Kapłani niosący Arkę Przymierza Pańskiego stali mocno na suchym łożysku w środku Jordanu, a tymczasem cały Izrael szedł po suchej ziemi, aż wreszcie cały naród skończył przeprawę przez Jordan.

(Ps 114,1-6)
REFREN: Alleluja

Gdy Izrael wychodził z Egiptu,
dom Jakuba od ludu obcego,
przybytkiem jego stał się Juda,
Izrael jego królestwem.

Morze to ujrzało i uciekło,
Jordan swój bieg odwrócił.
Góry skakały jak barany,
pagórki niby jagnięta.

Cóż ci jest, morze, że uciekasz?
Czemu bieg swój odwracasz, Jordanie?
Góry, czemu skaczecie jak barany,
i niby jagnięta, pagórki?

(Ps 119,135)
Okaż swemu słudze światło swojego oblicza i naucz mię Twoich ustaw.

(Mt 18,21-19,1)
Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: Oddaj, coś winien! Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu. Gdy Jezus dokończył tych mów, opuścił Galileję i przeniósł się w granice Judei za Jordan.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Św. Jacek Odrowąż (1183-1257), jeden z pierwszych polskich dominikanów, zasłynął jako gorliwy niestrudzony misjonarz, zwłaszcza na terenach środkowej i wschodniej Europy. Szczególnym nabożeństwem darzył Najświętszy Sakrament i Matkę Bożą. Gorliwy w życiu zakonnym i pasterskiej posłudze, stanowił przykład dla współbraci. Poważnie traktując wezwanie do ubóstwa, okazywał troskę potrzebującym, sam zaś nie przyjmował żadnych godności. Przekonanie o jego świętości było tak powszechne, że już wkrótce po jego śmierci otoczono czcią jego grób i przypisywano mu rozliczne cuda.

Ks. Jarosław Januszewski, „Oremus” sierpień 2010, s. 81

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Miłość nie unosi się pychą

Naucz mnie, Panie, abym nie szukał tego, co nadyma, lecz miłości, która buduje (1 Kor 8, 2).

„...Miłość nie unosi się pychą, nie szuka poklasku” (1 Kor 13, 4). Próżna chwała szuka własnej czci, podczas gdy miłość działa, „aby się podobać nie ludziom, ale Bogu” (1 Tes 2, 4). Próżna chwała czyni własne ja ośrodkiem życia; miłość zaś stawia w centrum Boga i bliźniego. Próżna chwała nadyma się tym niewiele, co posiada; miłość zaś pozbawia się wszystkiego, co ma, by oddać je drugim. Próżna chwała szuka siebie, miłość zaś oddaje się Bogu i braciom. Miłość i próżna chwała idą w przeciwnym kierunku i wykluczają się nawzajem. „Dusza rozmiłowana — mówi św. Jan od Krzyża — jest cicha, łagodna i pokorna” (S. 28).

Im głębsza jest miłość, tym więcej chrześcijanin oddaje się drugim., służy bliźniemu, wspiera potrzebującego z prostotą i delikatnością, nie podkreślając swoich usług; owszem, stara się je ukryć. „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi, aby was widzieli”, powiedział Jezus (Mt 6, 1). Miłość nie głosi donośnie swoich dobrych uczynków; „kiedy dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (tamże 3-4). Miłość daje nie z wyższością, lecz staje na równym poziomie z obdarowywanym. Brat udziela bratu, ciesząc się, że może z nim dzielić to, co posiada, i nie daje odczuć swojej wyższości, jest bowiem przekonany, że jej nie ma. „Kto uważa, że jest czymś, gdy jest niczym, ten zwodzi samego siebie” (Ga 6, 3). Miłość pochodzi od Boga, a Bóg jest prawdą, dlatego gdzie jest szczera miłość, tam nie może być pozoru próżnej chwały.

„Ten, kto się chlubi, w Panu niech się chlubi”, mówi św. Paweł (2 Kor 10, 17). Chwałą chrześcijanina jest kochać i dobrze czynić bliźniemu, lecz nie chełpi się z tego; jest natomiast wdzięczny bliźniemu, że daje mu okazję; wdzięczny Bogu za to, że swoją łaską podtrzymuje go w dobrym.

„Jeśli serce nas nie oskarża, mamy ufność w Bogu”... Spraw, o Panie, aby sumienie odpowiedziało mi w całej prawdzie, czy miłuję braci, czy we mnie jest miłość braterska nie udana, lecz szczera, czy szuka nie osobistego zysku, lecz dobra brata, nie oczekując od niego żadnej zapłaty, lecz tylko jego zbawienia.
   „Mamy pełną ufność w Bogu; i o co prosić będziemy, otrzymamy od Niego, bo zachowujemy Jego przykazania.” O Panie, spraw, abym to czynił nie dla oka ludzkiego, lecz tam, gdzie Ty sam mnie widzisz, to jest w sercu... Jakie są Twoje przykazania?... „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali.” Mówisz właśnie o miłości, nakazujesz miłość. Udziel mi, o Panie, miłości braterskiej, i to przed Tobą, tam gdzie Ty widzisz; spraw, abym pytając mojego serca ze szczerością, usłyszał, że jest we mnie prawdziwy korzeń miłości braterskiej, z którego rozkwitają dobre uczynki; wówczas będę miał ufność w tobie, że otrzymam wszystko, o co Cię proszę, gdyż zachowuję przykazania Twoje (św. Augustyn).

O Boże, Stwórco nasz, Ty urządzasz rzeczy w taki sposób, że kto mógłby pysznić się z daru, jaki posiada, powinien się upokarzać ze względu na to, czego nie ma. Gdy zaszczycasz kogoś udzieleniem mu jakiejś łaski, równocześnie uniżasz go w jakiejś innej sprawie... Ty urządzasz rzeczy w ten sposób, że każda jest dla wszystkich, a przez wymaganie miłości wszystkie są dla każdego, i każdy posiada w drugim to, czego nie otrzymał wprost, a on pokornie niech odstępuje posiadanie innym tego, co otrzymał od Ciebie.
   O Panie, spraw, abyśmy dobrze posługiwali się Twoją różnorodną łaską, to znaczy, abyśmy byli przekonani, że dary nam użyczone są także własnością drugich, ponieważ zostały nam dane dla ich pożytku... Spraw, abyśmy sobie nawzajem służyli przez miłość. Istotnie, miłość uwalnia nas od jarzma grzechu, kiedy wzajemnie poddaje nas wzajemnej służbie z miłości. A wówczas sądzimy, że dary innych należą także do nas, innym zaś ofiarujemy nasze, jakby były ich własnością (św. Grzegorz Wielki).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 57

Do góry

Książka na dziś

Głębokie nawrócenie. Głęboka modlitwa

Głębokie nawrócenie. Głęboka modlitwa

o. Thomas Dubay

Kiedy pewnego dnia św. Bernard z Clairvaux przemawiał do swojej wspólnoty, wypowiedział zdanie, które zszokowało mnie gdy je pierwszy raz przeczytałem: „Istnieje więcej ludzi nawróconych z grzechu śmiertelnego doznających łaski, niż ludzi dobrych nawróconych do bycia lepszymi.” Na przestrzeni lat, doświadczając życia i myśląc nad tym zdaniem, coraz bardziej przekonywałem się o jego prawdziwości. Jednak ktoś mógłby zapytać: co jest w nim takiego szokującego?... ...większość z nas spodziewałoby się, że naprawdę kochająca osoba będzie w stanie posunąć się dalej, aby udowodnić swoją miłość – nawet do stanu absolutnego samoofiarowania – że nawet pod przymusem, przy otaczających trudnościach i koniecznych ofiarach, taka osoba będzie trwać przy swojej heroicznej świętości. Jednak wszyscy wiemy, że w przypadku ludzkich rodzin takie postępowanie należy niestety do rzadkości. Coś tu jest nie w porządku i to na dużą skalę. Tak – jeśli nasze społeczeństwo funkcjonowałoby zupełnie normalnie, głębokie nawrócenie byłoby zjawiskiem powszechnym, a życie stałoby się nieporównywalnie szczęśliwsze dla każdego z nas. Książka o. Thomasa mówi o tym, że kiedyś nawróciliśmy się, a żyjemy jakbyśmy nigdy się nienawrócili, że kiedyś zakochaliśmy się, a żyjemy tak jakbyśmy w ogóle niekochali (a przynajmniej ta miłość jest słaba, niechlujna). Jednak autor nie zatrzymuje się na opisaniu problemu, ale idzie dalej i jako bardzo doświadczony kierownik duchowy przekazuje nam wiele cennych rad jak wyjść z tej sytuacji. Co zrobić by nasze nawrócenie stało się rzeczywistością, która przemieni nas i dotknie wszystkich wokół nas? Co zrobić, by nasza miłość była gorliwa i szczera? Co zrobić, byśmy stali się nie tylko trochę lepsi, ale jak najlepsi? Jeśli szukasz odpowiedzi na te pytania to ta książka jest właśnie dla Ciebie. o. Thomas Dubay jest znanym rekolekcjonistą i pisarzem książek o życiu duchowym. Ostatnie 30 lat spędził na udzielaniu rekolekcji i pisaniu o życiu duchowym, w tym czasie napisał 20 książek. Jest wyjątkowym znawcą duchowości św. Teresy z Avilla i św. Jana od Krzyża. Ojciec Dubay jest dzisiaj w Kościele jednym z największych ekspertów w dziedzinie życia duchowego. W Polsce ukazała się książka „Ogień wewnętrzny” oraz w naszym wydawnictwie „ABC modlitwy”.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

18 SIERPNIA 2017

Piątek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Joz 24,1-13)
Jozue zgromadził w Sychem wszystkie pokolenia Izraela. Wezwał też starszych Izraela, jego książąt, sędziów i zwierzchników, którzy się stawili przed Bogiem. Jozue przemówił wtedy do całego narodu: Tak mówi Pan, Bóg Izraela: Po drugiej stronie Rzeki mieszkali wasi przodkowie od starodawnych czasów: Terach, ojciec Abrahama i Nachora, którzy służyli bogom cudzym, lecz Ja wziąłem ojca waszego Abrahama z kraju po drugiej stronie Rzeki i przeprowadziłem go przez całą ziemię Kanaan i rozmnożyłem ród jego, dając mu Izaaka. Izaakowi dałem Jakuba i Ezawa, Ezawowi dałem w posiadanie górę Seir, Jakub i jego synowie wyruszyli do Egiptu. Następnie powołałem Mojżesza i Aarona i ukarałem Egipt tym wszystkim, co sprawiłem pośrodku niego, a wtedy was wywiodłem. Ja wyprowadziłem przodków waszych z Egiptu; i przybyliście nad morze; Egipcjanie ścigali przodków waszych na rydwanach i konno aż do Morza Czerwonego. Wołali wtedy do Pana, i rozciągnął gęstą mgłę między wami i Egipcjanami, po czym sprowadził na nich morze - i okryło ich. Widzieliście własnymi oczami, co uczyniłem w Egipcie. Potem przebywaliście długi czas na pustyni. Zaprowadziłem was później do kraju Amorytów, mieszkających za Jordanem; walczyli z wami, lecz Ja dałem ich w wasze ręce. Zajęliście wtedy ich kraj, a Ja wyniszczyłem ich przed wami. Również powstał Balak, syn Sippora, król Moabu, i walczył z Izraelem. Posłał też i wezwał Balaama, syna Beora, by wam złorzeczył. Lecz Ja nie chciałem słuchać Balaama: musiał on was błogosławić, a Ja wybawiłem was z jego ręki. Przeprawiliście się następnie przez Jordan i przyszliście do Jerycha. Mieszkańcy Jerycha walczyli z wami, a również Amoryci, Peryzzyci, Kananejczycy, Chetyci, Girgaszyci, Chiwwici i Jebusyci, lecz wydałem ich w wasze ręce. Wysłałem przed wami szerszenie, które wypędziły przed obliczem waszym dwu królów amoryckich. Nie dokonało się to ani waszym mieczem, ani łukiem. Dałem wam ziemię, około której nie trudziliście się, i miasta, których wyście nie budowali, a w nich zamieszkaliście. Winnice i drzewa oliwne, których nie sadziliście, dają wam dziś pożywienie.

(Ps 136,1-3.15-18.21-24)
REFREN: Sławmy na wieki miłosierdzie Pana

Chwalcie Pana, bo jest dobry,
bo Jego łaska na wieki.
Chwalcie Boga nad bogami,
Chwalcie Pana nad panami.

Faraona z wojskiem strącił w Morze Czerwone
i prowadził swój lud przez pustynię.
On pobił wielkich królów,
On uśmiercił królów potężnych.

A ziemię ich dał na własność,
na własność swemu słudze Izraelowi.
Pamiętał o nas w poniżeniu,
I uwolnił nas od wrogów.

(1 Tes 2,13)
Przypomnijcie słowo Boże nie jako słowo ludzkie, ale jak jest naprawdę: jako słowo Boga.

(Mt 19,3-12)
Faryzeusze przystąpili do Jezusa, chcąc Go wystawić na próbę, i zadali Mu pytanie: Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu? On odpowiedział: Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela. Odparli Mu: Czemu więc Mojżesz polecił dać jej list rozwodowy i odprawić ją? Odpowiedział im: Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony, lecz od początku tak nie było. A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo. Rzekli Mu uczniowie: Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić. Lecz On im odpowiedział: Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Nierozerwalność małżeństwa oraz celibat motywowany troską o rozwój królestwa Bożego to ważne elementy chrześcijańskiej obecności w świecie. U ich podstaw leży rozpoznanie woli Bożej i wierna miłość. Te postawy są niezbędne do przekazania następnym pokoleniom poczucia bezpieczeństwa i wewnętrznego pokoju, mające źródło w ewangelii. Na takim gruncie Dobra Nowina może wydać obfite owoce.

Ks. Jan Konarski, „Oremus” sierpień 2005, s. 54

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Miłość nie jest samolubna

Panie, spraw, abym nie szukał własnej korzyści, lecz dobra innych (1 Kor 10, 33)

Miłość „nie szuka swego” (1 Kor 13, 5). Wrażliwość na potrzeby innych, gotowość do uszanowania i służenia bliźniemu nie usprawiedliwia roszczeń do wzajemności. Miłość daje się wielkodusznie innym, lecz nie żąda niczego dla siebie. „Czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych” (Łk 6, 35). Miłować to nie znaczy dawać, aby mieć, lecz dawać bez wyrachowania i oglądania się na swoją korzyść, miłość bowiem uważa się za wynagrodzoną w najwyższym stopniu, gdy może czcić Boga, służyć Mu i miłować go w bliźnim. Kto ma serce pełne miłości, miłuje, służy, wydaje siebie dla pociechy, jaką daje służenie Bogu w Jego stworzeniach, dla radości naśladowania Jego nieskończonej hojności i z poczucia, że się jest Jego dzieckiem. Czyż może być większa nagroda niż dzielić z Jezusem tytuł „syna Najwyższego” (Łk 1, 32)? Chrześcijanin, aby dostąpić tej jedynej nagrody, ucieka przed wszelką nagrodą doczesną i stara się dobrze czynić przede wszystkim tym, od których nie może się spodziewać żadnej odpłaty. „Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć” (Łk 14, 12-14). Logika Ewangelii jest bezmiernie daleka od wyrachowania; lecz niewielu jest takich, którzy mają odwagę stosować ją całkowicie.

„Postępowanie wasze niech będzie wolne od chciwości” — zachęca Apostoł (Hbr 13, 5), i poleca żyć w miłości „mając na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich” (Flp 2, 4). Zarodek samolubstwa czyni ludzi chciwymi i interesownymi nawet w pełnieniu dobra. Ukrywa się on i czyni spustoszenie nawet w sercu pobożnych osób: wyjaławia miłość, zatwardza serca, gasi współczucie dla potrzeb i cierpień bliźniego. Wówczas może powtórzyć się wydarzenie z lewitą i kapłanem, którzy nie troszcząc się o rannego spotkanego przy drodze, poszli dalej zajęci swoimi sprawami.

O Boże, dobroć Twoja i wieczna Twoja wola nie szuka ani nie pragnie niczego innego, jak tylko naszego uświęcenia, i dopuszcza, aby szatan uciskał nas i prześladował poprzez ludzi, po to, by okazała się w nas cnota miłości i prawdziwej mądrości, a niedoskonała miłość udoskonaliła się.
   Naucz nas, o Boże, miłować Cię dla Ciebie samego, ponieważ Ty jesteś najwyższą i wieczną dobrocią, godną miłości, bliźniego zaś miłować dla Ciebie, nie dla własnej korzyści czy dla upodobania, czy też przyjemności, jaką w nim znajdujemy, lecz dlatego, że jest umiłowanym stworzeniem, które powołałeś do bytu, o Najwyższa i Wieczna Dobroci. Naucz nas służyć mu wspomagając go tym, co Tobie nie może służyć. Skoro Tobie nie możemy przynieść żadnej korzyści, naucz nas przynosić ją naszemu bliźniemu.
   Uczyń naszą miłość doskonałą. A kiedy miłość jest doskonałą, nie przestaje miłować ani służyć, nawet jeśli dozna krzywdy czy przykrości: także i wtedy, gdy nie znajduje upodobania i przyjemności w bliźnim — stara się bowiem jedynie podobać Tobie (zob. św. Katarzyna ze Sieny).

Jak Ty, o Panie, stawiałeś nas zawsze nad siebie samego i czynisz to jeszcze, kiedy dajesz nam siebie w Najświętszym Sakramencie, stając się naszym pokarmem, tak też pragniesz, abyśmy miłując się wzajemnie miłością tak wielką stawiali zawsze bliźniego nad siebie samych. I jak Ty uczyniłeś wszystko, co mogłeś, z wyjątkiem grzechu — ponieważ tego nie powinieneś i nie mogłeś uczynić — tak żądasz, abyśmy czynili wszystko to, co możemy jedni dla drugich, z wyjątkiem grzechu. Spraw więc, o Panie, aby — wykluczając wszelką obrazę Ciebie — moja miłość braterska była tak stała, serdeczna i mocna, aby nie zaniedbała nigdy uczynić lub wycierpieć czegokolwiek dla bliźniego. Naucz mnie dowodzić miłości mojej czynami, spełniając dla bliźniego wszelkie dobro, jakie mogę, modląc się za niego i służąc mu w każdej okazji. Uczyń mnie gotowym do oddania życia za braci, do poświęcania się dla nich bez zastrzeżeń. Nie tylko to, lecz daj, bym poświęcał się według ich upodobania, z miłości, ponieważ tego uczyłeś, najłaskawszy Zbawicielu, umierając na krzyżu (zob. św. Franciszek Salezy).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 60

Do góry

Książka na dziś

Chata (DVD)

Chata (DVD)

Czas trwania: 127 min. Mack jest szczęśliwym mężem i ojcem trojga wspaniałych dzieci. Pewnego dnia jego rodzinę dotyka tragedia. Najmłodsza córka Missy zostaje porwana. Wszelkie dowody wskazują na morderstwo, choć ciała nie udaje się odnaleźć. Mack popada w coraz głębszą rozpacz, która powoli oddziela go od świata i rodziny. Kilka lat po tragedii otrzymuje tajemniczy list z zaproszeniem do leśnej chaty, w której rozegrał się dramat Missy. List wydaje się pochodzić od samego Boga. Pełen wątpliwości i obaw Mack decyduje się na spotkanie z nieznanym, które okaże się być niezwykłym doświadczeniem spotkania z Bogiem, pozwalającym zrozumieć sens rodzinnej tragedii zupełnie inaczej spojrzeć na życie i świat.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

19 SIERPNIA 2017

Sobota

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Joz 24,14-29)
Jozue zgromadził wszystkie pokolenia Izraela w Sychem. Wtedy przemówił do całego narodu: Bójcie się więc Pana i służcie Mu w szczerości i prawdzie! Usuńcie bóstwa, którym służyli wasi przodkowie po drugiej stronie Rzeki i w Egipcie, a służcie Panu! Gdyby jednak wam się nie podobało służyć Panu, rozstrzygnijcie dziś, komu służyć chcecie, czy bóstwom, którym służyli wasi przodkowie po drugiej stronie Rzeki, czy też bóstwom Amorytów, w których kraju zamieszkaliście. Ja sam i mój dom służyć chcemy Panu. Naród wówczas odrzekł tymi słowami: Dalekie jest to od nas, abyśmy mieli opuścić Pana, a służyć bóstwom obcym! Czyż to nie Pan, Bóg nasz, wyprowadził nas i przodków naszych z ziemi egipskiej, z domu niewoli? Czyż nie On przed oczyma naszymi uczynił wielkie znaki i ochraniał nas przez całą drogę, którą szliśmy, i wśród wszystkich ludów, pomiędzy którymi przechodziliśmy? Pan ponadto wypędził przed nami wszystkie te ludy wraz z Amorytami, którzy mieszkali w tym kraju. My również chcemy służyć Panu, bo On jest naszym Bogiem. I rzekł Jozue do ludu: Wy nie możecie służyć Panu, bo jest On Bogiem świętym i jest Bogiem zazdrosnym i nie przebaczy wam występków i grzechów. Jeśli opuścicie Pana, aby służyć bogom obcym, ześle na was znów nieszczęścia, a choć przedtem dobrze wam czynił, wtedy sprowadzi zagładę. Lecz lud odrzekł Jozuemu: Nie! My chcemy służyć Panu! Jozue odpowiedział ludowi: Wy jesteście świadkami przeciw samym sobie, że wybraliście Pana, aby Mu służyć. I odpowiedzieli: Jesteśmy świadkami. Usuńcie więc bogów obcych spośród was i zwróćcie serca wasze ku Panu, Bogu Izraela. I odrzekł lud Jozuemu: Panu, Bogu naszemu, chcemy służyć i głosu Jego chcemy słuchać. Zawarł więc Jozue w tym dniu przymierze z ludem i nadał mu ustawę i nakaz w Sychem. Jozue zapisał te słowa w księdze Prawa Bożego. Wziął następnie wielki kamień i wzniósł go tam pod terebintem, który jest w miejscu poświęconym Panu. Następnie Jozue rzekł do zgromadzonego ludu: Patrzcie, oto ten kamień będzie dla was świadkiem, ponieważ on słyszał wszystkie słowa, które Pan mówił do nas. Będzie on świadkiem przeciw wam, abyście się nie wyparli waszego Boga. Wtedy Jozue odprawił lud i każdy pospieszył do swojej posiadłości. Potem umarł Jozue, syn Nuna, sługa Pana, mając sto dziesięć lat.

(Ps 16,1-2.5.7-8.11)
REFREN: Pan mym dziedzictwem, moim przeznaczeniem

Zachowaj mnie, Boże, bo chronię się do Ciebie,
mówię do Pana: „Tyś jest Panem moim,
Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem,
to On mój los zabezpiecza”.

Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek,
bo serce napomina mnie nawet nocą.
Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy,
On jest po mojej prawicy, nic mną nie zachwieje.

Ty ścieżkę życia mi ukażesz,
pełnię Twojej radości
i wieczną rozkosz
po Twojej prawicy.

(Mt 11,25)
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

(Mt 19,13-15)
Wtedy przyniesiono Mu dzieci, aby włożył na nie ręce i pomodlił się za nie; a uczniowie szorstko zabraniali im tego. Lecz Jezus rzekł: Dopuście dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie. Włożył na nie ręce i poszedł stamtąd.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Co to znaczy służyć Panu? Nawet przy najlepszych intencjach można popełniać poważne błędy, jak o tym przypomina opór Apostołów wobec dzieci oblegających Jezusa. Każda chwila życia ma wzmacniać naszą wolę służenia Bogu, z nieustanną gotowością pokornego wsłuchiwania się w Jego słowo, które najczęściej przekracza nasze przyzwyczajenia i wyobrażenia.

Ks. Jan Konarski, „Oremus” sierpień 2005, s. 60

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Miłość nie unosi się gniewem

Udziel mi, Panie, miłości skłonnej do zgody, ustępliwej, pełnej miłosierdzia (Jk 3, 17)

„Kiedy Jakub i Jan oburzyli się na Samarytan, którzy nie przyjęli Mistrza, powiedzieli: «Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?» On odwróciwszy się zabronił im” (Łk 9, 54-55). Jezus przyszedł zbawiać, a nie gubić, uzdrawiać chorych na duszy i na ciele i ratować grzeszników, więc nie używa gwałtownych środków. Przedstawia się światu jako prawdziwy „Sługa Pański”, który nie krzyczy, nie złamie trzciny zgniecionej, nie dogasi knota tlejącego (Mt 12, 19-20). Z nieskończoną słodyczą wywiera wpływ na serca, poucza, upomina, wskazuje drogę zbawienia i wszystkim, którzy idą za Nim, powtarza: „Jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (Mt 11, 30).

Słodycz jest kwiatem miłości. Jest uczestnictwem w nieskończonej słodyczy, z jaką Bóg prowadzi wszystkie rzeczy i nimi rządzi. Nikt nie pragnie dobra człowieka z tak wielką mocą jak Bóg, a jednak nie robi tego w sposób twardy, surowy lub gwałtowny, lecz ze słodyczą, szanując wolność człowieka, podtrzymując jego wysiłki, oczekując z nieskończoną wspaniałomyślnością jego przyzwolenia na łaskę. Jezus dał światu przykład najbardziej przekonywający, szczególnie podczas swojej męki, kiedy „Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził” (1 P 2, 23). Piotr, który był tego naocznym świadkiem w chwili pojmania Mistrza i usłyszał, jak Mistrz powiedział mu: „Schowaj miecz swój do pochwy” (Mt 26, 52), przejął się tym tak głęboko, że pokonał raz na zawsze swoje gwałtowne usposobienie. Świadczą o tym jego częste wezwania do łagodności ewangelicznej. Domownikom zaleca być uległymi względem panów, „nie tylko dobrych i łagodnych, lecz także surowych” (1 P 2, 18); żonom, aby były poddane swoim mężom „w nienaruszalnym spokoju i łagodności ducha, który jest tak cenny wobec Boga” (tamże 3, 1. 4); wszystkim zaleca odpowiadać „z łagodnością i bojaźnią Bożą” (tamże 16), nawet wtedy, kiedy ktoś niesprawiedliwie zadaje nam cierpienie. Św. Jakub wtóruje jak echo: „Mądrość zstępująca z góry jest... skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia” (Jk 3, 17). Obydwaj apostołowie przejęli od Chrystusa styl miłości.

O niewysłowiona miłości Boga naszego!... Czegoś Ty mnie nauczyła, o Miłości nie stworzona? Nauczyłaś mnie, abym jak baranek cierpliwie znosiła nie tylko słowa przykre, lecz także bolesne i twarde uderzenia, obelgi i krzywdy. I chcesz, abym przez to była niewinną i bez zarzutu, czyli nie szkodziła nikomu z bliźnich i braci moich; nie tylko tym, którzy nas nie prześladują, lecz również tym, którzy nas znieważają. Chcesz, abyśmy się modlili za nich jako za szczególnych przyjaciół, którzy czynią nam dobrze i przynoszą wielką korzyść. I chcesz, abym była cierpliwą i cichą, nie tylko znosząc zniewagi i szkody doczesne, lecz zawsze i we wszystkich rzeczach przeciwnych mojej woli; tak jak Ty chciałeś, aby w niczym nie było Twojej woli, lecz tylko wola Ojca Twojego...
   O najsłodsza miłości Jezusa, spraw, aby zawsze w nas wypełniała się Twoja wola tak, jak ją zawsze pełnią w niebie aniołowie i święci Twoi (św. Katarzyna ze Sieny).

O miłości, ty nie szukasz własnej korzyści, nie unosisz się gniewem, a za wyrządzone zło obsypujesz dobrem... O miłości, która wszystko znosisz, Ty ukrywasz, wyczekujesz, nie dozwalasz upaść błądzącemu; o miłości, ponieważ jesteś łaskawa, pociągasz, zdobywasz, oddalasz od błędu. O miłości łaskawa, Ty miłujesz również tych, których musisz znosić, i kochasz ich gorąco. Tak, Ty płaczesz, lecz z miłości, nie z bólu; płaczesz z pragnienia, płaczesz z płaczącymi.
   O miłości, matko dobra, czy to podtrzymując słabych, czy też pobudzając podeszłych wiekiem, czy to karcąc niespokojnych, chociaż okazujesz się różna wobec różnych osób, miłujesz wszystkich jak dzieci! Kiedy karcisz, jesteś łagodna, kiedy obsypujesz pieszczotami, jesteś prosta; zwykle gdy się srożysz, litujesz się; łagodzisz nie oszukując; umiesz gniewać się, pozostając cierpliwą; oburzać się, pozostając pokorną; obrażana, nie obrażasz się; wzgardzona, przybywasz z powrotem. Ty istotnie jesteś matką ludzi i aniołów. Ty, przebłagawszy Boga za człowieka, pojednałaś człowieka z Bogiem (Anonim, w. XIII).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 64

Do góry

Książka na dziś

Modlitwa uwolnienia. Komplet 4 części

Modlitwa uwolnienia. Komplet 4 części

Neal Lozano, Remigiusz Recław SJ

Modlitwa uwolnienia cz. 1 (konieczne podstawy)Ta książka mówi nie tyle o demonach, ile o tym, iż musimy uświadomić sobie, jakie otworzyliśmy im drzwi i pokazuje, jak możemy je zamknąć. Pisząc ją skupiłem się na uwolnieniu od złych duchów w kontekście zwykłego chrześcijańskiego życia. Wielu ludzi korzysta z pomocy psychoterapeutów, wyznaje swoje grzechy, stara się prowadzić życie skoncentrowane na Bogu i robi wszystko, co jest w ich mocy, by uwolnić się od duchowych więzów w pewnych dziedzinach swego życia, a jednak im się to nie udaje. Wielu pełnych wiary i ducha chrześcijan zmaga się z ukrywanymi grzechami, nałogami czy lękiem, którego źródło tkwi w kłamstwie przykrywającym działanie złych duchów. Być może nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogą potrzebować uwolnienia. Modlitwa uwolnienia cz. 2 (praktyka) Ta książka mówi nie tyle o demonach, ile o tym, iż musimy uświadomić sobie, jakie otworzyliśmy im drzwi i pokazuje, jak możemy je zamknąć. Pisząc ją skupiłem się na uwolnieniu od złych duchów w kontekście zwykłego chrześcijańskiego życia. Wielu ludzi korzysta z pomocy psychoterapeutów, wyznaje swoje grzechy, stara się prowadzić życie skoncentrowane na Bogu i robi wszystko, co jest w ich mocy, by uwolnić się od duchowych więzów w pewnych dziedzinach swego życia, a jednak im się to nie udaje. Wielu pełnych wiary i ducha chrześcijan zmaga się z ukrywanymi grzechami, nałogami czy lękiem, którego źródło tkwi w kłamstwie przykrywającym działanie złych duchów. Być może nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogą potrzebować uwolnienia. Modlitwa uwolnienia cz. 3 Książka jest doskonałym uzupełnieniem modlitwy o uwolnienie metodą „pięciu kluczy” Neala Lozano. Po doświadczeniu tej modlitwy, dobrze byłoby nadal rozmawiać z Bogiem o tym, co przeżyliśmy. Książka proponuje 15 rozważań modlitewnych, opartych na specjalnie dobranych fragmentach Pisma świętego. Można je praktykować przez 15 dni lub wracać do nich raz w tygodniu, mając wówczas propozycję modlitewną na 15 tygodni. Korzystanie z tej książki pomoże w głębszym przygotowaniu się do modlitwy o uwolnienie bądź utrwali jej owoce. Proponowane medytacje sprawdzą się również w codziennej modlitwie Pismem świętym lub jako synteza rekolekcji ignacjańskich. Modlitwa uwolnienia cz. 4 Kiedy ukazały się pierwsze części książki Modlitwa uwolnienia, model modlitwy według „pięciu kluczy” rozpowszechnił się na całym świecie. Gdy zaczynało napływać coraz więcej świadectw uwolnienia, jej autor, Neal Lozano, postanowił napisać podręcznik, który mógłby służyć pomocą wszystkim, którzy podejmują trud posługi uwolnienia w tak wielu zakątkach świata. Niniejszy Podręcznik dla posługujących stanowi rozwinięcie tematów podjętych w drugiej części Modlitwy uwolnienia. Z pewnością nie tylko poszerzy wiedzę wszystkich, którzy już korzystają z modelu „pięciu kluczy”, ale również ośmieli tych, którzy czują się powołani do tej modlitwy, ale jeszcze jej nie podjęli. Mądre, praktyczne wskazówki, opracowane na podstawie lat doświadczenia, zachęcą do niesienia wolności w Chrystusie bez koncentrowania się na demonach, ale skupiając się na Bogu i Jego działaniu w życiu chrześcijan. Neal Lozano

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.