19 KWIETNIA 2017

Środa

Środa w oktawie Wielkanocy

Dzisiejsze czytania: Dz 3,1-10; Ps 105,1-4.8-9; Ps 118,24; Łk 24,13-35

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Przestań narzekać, zacznij żyć. Część 1

Dzisiejsze czytania

(Dz 3,1-10)
Gdy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie dziewiątej, wnoszono właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia. Kładziono go codziennie przy bramie świątyni, zwanej Piękną, aby wstępujących do świątyni, prosił o jałmużnę. Ten zobaczywszy Piotra i Jana, gdy mieli wejść do świątyni, prosił ich o jałmużnę. Lecz Piotr wraz z Janem przypatrzywszy się mu powiedział: Spójrz na nas. A on patrzył na nich oczekując od nich jałmużny. Nie mam srebra ani złota - powiedział Piotr - ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź! I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go. A on natychmiast odzyskał władzę w nogach i stopach. Zerwał się i stanął na nogach, i chodził, i wszedł z nimi do świątyni, chodząc, skacząc i wielbiąc Boga. A cały lud zobaczył go chodzącego i chwalącego Boga. I rozpoznawali w nim tego człowieka, który siadał przy Pięknej Bramie świątyni, aby żebrać, i ogarnęło ich zdumienie i zachwyt z powodu tego, co go spotkało.

(Ps 105,1-4.8-9)
REFREN: Pełna jest ziemia łaskawości Pana

Sławcie Pana, wzywajcie Jego imienia,
głoście Jego dzieła wśród narodów.
Śpiewajcie i grajcie Mu psalmy,
rozsławiajcie wszystkie Jego cuda.

Szczyćcie się Jego świętym imieniem,
niech się weseli serce szukających Pana.
Rozważajcie o Panu i Jego potędze,
zawsze szukajcie Jego oblicza.

Na wieki On pamięta o swoim przymierzu,
obietnicy danej tysiącu pokoleń,
o przymierzu, które zawarł z Abrahamem,
i przysiędze danej Izaakowi.

(Ps 118, 24)
Oto dzień, który Pan uczynił, radujmy się w nim i weselmy.

(Łk 24,13-35)
W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli. Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Wiara potrzebuje odnowienia przez Boże słowo, by mogła w nas żyć, owocować radością i entuzjazmem. Droga do Emaus jest drogą Kościoła, który przypomina sobie smak Słowa i uczy się Zmartwychwstałego, tak by móc rozpoznać Go przy łamaniu chleba. Słowo i znak nieustannie prowadzą nas do Boga. Potrzebujemy komentarza do naszych codziennych zmagań, by we wnętrzu tego, co się dzieje, doświadczać działania Pana Boga, komunii z Nim.

o. Tomasz Zamorski OP, „Oremus” Okres Wielkanocny 2009, s. 11-12

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Zostań z nami

„Zostań z nami, Panie, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił” (Łk 24, 29)

W sam dzień Paschy pod wieczór Jezus zmartwychwstały przyłącza się, jako podróżny, do dwóch uczniów zdążających do Emaus, gdy rozmawiają między sobą o przygnębiających wydarzeniach, jakie miały miejsce w Jerozolimie w ubiegły piątek (Łk 24, 13-35). Również oni, jak Maria z Magdali, nie rozpoznają Go; nie na skutek wzruszenia, lecz ponieważ są przekonani, że wszystko skończyło się bezpowrotnie. Uwierzyli w Jezusa, „który był potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu”, lecz zawiedli się, ponieważ został skazany na śmierć i ukrzyżowany. „A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało”. Wiedzą dobrze o „widzeniu aniołów”, jakie miały kobiety, i o tym, że grób został pusty, lecz to nie potrafiło obudzić ich nadziei, ponieważ „Jego nie widzieli”, i nie spostrzegają się, że Jezus idzie właśnie obok nich. On zaś przyłączył się, by ich oświecić: „O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?” Myśl o Mesjaszu politycznym, który by zapewnił pomyślność Izraelowi, przeszkodziła obydwom uznać w Chrystusie cierpiącym obiecanego Zbawiciela. Jak można spodziewać się zbawienia od kogoś, kto umarł zawieszony na krzyżu? Kto nie wierzy w zmartwychwstanie Pana, nie może przyjąć tajemnicy Jego zbawczej śmierci. Mówili o niej prorocy, zapowiedział ją sam Jezus; dwaj uczniowie wiedzą o tym. Owszem, Pan jest z nimi, i słyszą, jak wyjaśnia Pisma: „Zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego”, słuchają Go chętnie, lecz jeszcze nie wierzą. Marii wystarczyło, że zawołano ją po imieniu, aby uznała Zmartwychwstałego. Dwom uczniom nie wystarczył ani Jego głos, ani długa rozmowa z Nim, ani wykład Pism, jaki uczynił.

Istotnie, można mieć Pana blisko, chodzić obok Niego, a nie rozpoznać Go. Można posiadać najlepszą znajomość Pisma, a jednak można nie uchwycić jego głębokiego znaczenia, jakie objawia Bóg. Dlatego też wielu nie może uczynić tego skoku od poznania do wiary, od wiedzy o wielu rzeczach do uchwycenia jednej rzeczy potrzebnej. Nawet ujrzeć Pana nie wystarcza, aby uwierzyć, jeżeli wiara nie oświeca nas wewnętrznie.

Ty, o Panie, ukazałeś się dwom uczniom, którzy jeszcze nie wierzyli w Ciebie, lecz mimo wszystko rozmawiali o Tobie, gdy byli jeszcze w drodze. Jednak nie ukazałeś im Twojej twarzy. Chciałeś okazać się zewnętrznie oczom ich ciała takim, jakim byłeś wewnętrznie dla oczu ich serca. W głębi swego serca kochali Cię, lecz powątpiewali. Udzieliłeś im dobrodziejstwa Twojej obecności, bo rozmawiali o Tobie; lecz ponieważ wątpili, ukryłeś przed nimi swoje rysy, które dałyby Cię poznać... Odsłoniłeś im tajemnicze znaczenie Pism, ale ponieważ byłeś jeszcze obcy ich sercu pod względem wiary, okazywałeś, że masz iść dalej... Musiałeś ich doświadczyć, aby zobaczyć, czy nie kochając Cię jako swego Boga, będą Cię mogli kochać przynajmniej w postaci nieznanego wędrowca.
A oto oni ofiarują Ci gościnność... zastawiają stół, podają Ci chleb i potrawy; a jeśli nie poznali Cię, kiedy wyjaśniałeś im Pisma, poznają przy łamaniu chleba. Słuchając Twoich nakazów nie zostali oświeceni, lecz dopiero wypełniając je. O Panie, jeśli chcę zrozumieć rzeczy, które słyszę od Ciebie, powinienem natychmiast wypełniać je w praktyce (św. Grzegorz Wielki).

O Panie, nie dozwól, aby moje grzechy tak zaciemniły oczy duszy mojej, bym mając Cię obecnego nie widział Cię, a słysząc w sercu Twój głos nie rozpoznał Cię. Jeśli tajemniczym wyrokiem Opatrzności chcesz się ukryć, niechaj mi nie zabraknie obecności Twojej łaski, abym nie przestał, z powodu słabości, czynić tego, co powinienem.
O dobry Jezu, zostań ze mną, bo światło wiary ciemnieje w mojej duszy i zaczyna stygnąć żar miłości; a jeśli Ty odejdziesz, zapanuje we mnie zimna i ciemna noc. Zostań ze mną, Panie, bo dzień mego życia nachyla się i potrzebuje więcej niż kiedykolwiek Twojej obecności... zostań ze mną, Panie, abym mógł osiągnąć moje pragnienie — dojść do życia wiecznego i pozostać na zawsze z Tobą (L. da Ponte).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 436

Do góry

Książka na dziś

Przestań narzekać, zacznij żyć. Część 1

Przestań narzekać, zacznij żyć. Część 1

o. Leon Knabit OSB

Ojciec Leon zadziwia po raz kolejny, i nie ma tutaj jakiejś cukierkowatego podlizywania się: to podziw, że można tak wiele, mimo słabości wieku. Nie jest przesadą znane wszystkim hasło „Młodość to stan ducha”, bo właśnie ta płaszczyzna jest studnią bez dna inspiracji i siły. Kolejny projekt, „Przestań narzekać, zacznij żyć”, to zebranie w jednym miejscu felietonów ojca Leona Knabita OSB, które pisze nadal do gazetki parafialnej. Dlaczego taki tytuł? Felietony mają to do siebie, że oceniają otaczającą rzeczywistość. Tak jest i w tym przypadku, ojciec Leon jak zawsze, w swoim specyficznym stylu, opisuje i również zwraca uwagę na pewne niedociągnięcia, jednocześnie wskazując drogi rozwiązania. Książka to spojrzenie na Kościół od strony zatroskanego duchownego, któremu zależy… Ojciec Leon przez kilka lat sprawował funkcję proboszcza w parafii tynieckiej, był katechetą w szkole podstawowej, dlatego tym bardziej „ma prawo” do tego, żeby martwić się o pewne sprawy, które kuleją w polskim Kościele. Rozumie i tłumaczy. Wydawać by się mogło, że to tylko słowa do tynieckich parafian; nic bardziej mylnego. U ojca Leona Knabita jedno jest charakterystyczne: pisze dla wszystkich, w swoich poglądach dotyka spraw uniwersalnych. Jednak aby zacząć coś zmieniać w życiu każdego z nas i w środowisku wokół nas, trzeba, jak to w Polsce bywa, przestać narzekać, tracić czas na osobiste przepychanki. Tracimy zbyt wiele energii na to, jak to bardzo nam źle, a wieczne niezadowolenie prowadzi do jednego – depresji, czyli śmierci duchowej. Brak zaangażowania, apatia, wszystko widzi się w czarnych barwach. A wystarczy PRZESTAĆ NARZEKAĆ i zacząć ŻYĆ pełnią tego, co otrzymaliśmy.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.