3 LIPCA 2018

Wtorek XIII tygodnia okresu zwykłego

Święto św. Tomasza, apostoła

Dzisiejsze czytania: Ef 2,19-22; Ps 117, 1-2; J 20,24-29

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, , O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Opcja Benedykta. Jak przetrwać czas neopogaństwa

Dzisiejsze czytania

(Ef 2,19-22)
Bracia: Nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga, zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha.

(Ps 117, 1-2)
REFREN: Idźcie i głoście światu Ewangelię

Chwalcie Pana, wszystkie narody,
wysławiajcie Go, wszystkie ludy,
bo potężna nad nami Jego łaska,
a wierność Pana trwa na wieki

(J 20,29)
Uwierzyłeś Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

(J 20,24-29)
Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana”. Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!” Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Tomasz Mu odpowiedział: „Pan mój i Bóg mój!” Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

To właśnie oznacza nawrócenie: z obcych stajemy się domownikami Boga. Jako jeden Kościół, stanowimy wspólnotę braci i sióstr; dziedziców Apostołów i Proroków. Apostoł Tomasz prowadzi nas dzisiaj od zwątpienia i niepewności do wyznania wiary w Zmartwychwstałego. Jeśli z wiarą rozpoznamy naszego Pana i Boga w Tym, który przychodzi w swoim słowie oraz w swoim Ciele i Krwi, z miłości dla Niego będziemy gotowi odmieniać nasze życie.

ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" lipiec 2006, s. 14-15

Do góry

 

WYTRWALI W MODLITWIE

„Dusza moja pożąda Ciebie w nocy, duch mój poszukuje Cię rankiem” (Iz 26, 9)

„Czuwajcie... i módlcie się w każdym czasie” (Łk 21, 36). „Trwajcie na modlitwie, czuwając na niej wśród dziękczynienia” (Kol 4, 2). „Spotkało kogoś z was nieszczęście? Niech się modli. Jest ktoś radośnie usposobiony? Niech śpiewa hymny” (Jk 5, 13). Pismo święte, tak Starego jak i Nowego Testamentu, obfituje w podobne wezwania do ciągłej modlitwy. A jasne jest, że są one przeznaczone nie tylko dla pustelników czy mnichów lub osób żyjących w klauzurze, lecz dla wszystkich ludzi. Dla tego, kto posiada żywą wiarę, modlitwa jest oddechem duszy, jest jego normalną atmosferą, bez której nie może żyć, tak jak ciało nie może żyć bez powietrza. Lecz podobnie jak nie można myśleć stale o Bogu, tak też nie można odmawiać nieustannie długich modlitw. „Jest to raczej sprawa westchnień niż «mówienia»”, zaznacza bardzo dosadnie św. Augustyn; podaje on, że mnisi w Egipcie odprawiali „bardzo częste modlitwy, lecz bardzo krótkie, jakby szybkie strzały, aby czujna uwaga, tak bardzo potrzebna temu, kto się modli, nie rozproszyła się wskutek zbyt długiego ich trwania”. Innymi słowy, chodzi tutaj o częste stosowanie krótkich westchnień lub aktów strzelistych wypowiadanych raczej sercem niż usty, które dzięki temu, że są krótkie i spontaniczne, nie męczą duszy, dzięki zaś częstemu powtarzaniu i natężeniu bardzo skutecznie zwiększają miłość, i utrzymują łączność z Bogiem. Właśnie w tym znaczeniu Sobór Watykański II mówi, że chcąc rozwinąć bardziej miłość, „każdy wierny winien... praktykować ustawicznie modlitwę” (KK 42), i poleca członkom instytutów doskonałości pielęgnować „z niezwykłą pilnością ducha modlitwy” (DZ 6); tę samą zachętę kieruje do kleryków i kapłanów, aby „byli wytrwali w modlitwie, pałający miłością... wszystko czyniący ku chwale i czci Bożej” (KK 41), Jeśli jest prawdą, że na to, aby utrzymać się w zjednoczeniu z Bogiem, wystarcza samo pragnienie (wirtualne), jest również prawdą, biorąc pod uwagę słabość ludzką, że chcąc utrzymać takie pragnienie żywe i skuteczne, należy od czasu do czasu wzbudzać wyraźne akty, które równocześnie pełnią rolę wezwania, sprawdzianu i pobudki. „Kieruj zwykle uczucie do Boga, a duch twój rozpłomieni się w Bogu” (J. K.: Z. 1).

  • O Boże mój, dusza moja omdlewa z pragnienia, by zjednoczyć i głęboko połączyć się z Tobą słodkim i świętym węzłem nierozerwalnej miłości! Czego mam szukać w niebie? Czego mam pragnąć na ziemi? Boga mojego serca, Boga, który będzie moim dziedzictwem na wieki! Och, kiedyż przeminie dla mnie całkowicie gwar świata? Kiedyż wreszcie uwolnię się od więzów, trosk i zmiennych kolei świata? Kiedy zakończy się moja pielgrzymka, smutne więzienie na tym miejscu wygnania? Kiedy ujrzę zanikający cień śmierci i wschodzący brzask wiecznej światłości? Kiedy będę wolny od ciężaru tego ciała, kiedy będę radował się Tobą i chwalił Cię wiecznie i bez przeszkód, razem z Twoimi Świętymi? O Boże mój, miłości moja, moje jedyne pragnienie, moje jedyne dobro! (Bł. Ludwik Blozjusz).
  • Każde moje pragnienie jest znane Tobie, o Panie, nie ludziom, którzy nie mogą widzieć serca, lecz Tobie...
    Spraw, aby moje pragnienie było zawsze przed Tobą, a Ty, o Ojcze, który widzisz w skrytości, wysłuchasz je. Moje pragnienie jest moją modlitwą; jeśli pragnienie trwa, trwa i modlitwa... Może bez przerwy zginamy kolana, upadamy na twarze lub wznosimy ręce, by wypełnić nakaz: módlcie się nieustannie?... Daj mi zrozumieć, Panie, że istnieje inna modlitwa wewnętrzna, która nie zna przerwy: pragnienie...
    Spraw, abym nigdy nie przestał pragnąć, abym nie ustał nigdy modlić się... Przed Tobą jest każde moje pragnienie. A jeśli przed Tobą jest pragnienie, czyż nie będzie przed Tobą także moje westchnienie? Jak mogłoby ono nie być, skoro westchnienie jest głosem pragnienia?...
    Jeśli w sercu żyje pragnienie, żyje również westchnienie; nie zawsze dociera ono do uszu ludzi, lecz nigdy, o Boże, nie pozostaje daleko od Twoich uszu (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 341

Do góry

Książka na dziś

Opcja Benedykta. Jak przetrwać czas neopogaństwa

Opcja Benedykta. Jak przetrwać czas neopogaństwa

ROD DREHER

Opcja Benedykta jest opowiedzeniem się za tym, aby Kościół był taki, jaki miał być od samego początku.Jest to wybór, przed którym stają wszyscy wierzący chrześcijanie w obecnych postchrześcijańskich, neopogańskich czasach: czy nasze życie będzie nadal wyglądało tak, jakby nic się nie stało, czy też przyjmiemy, że jesteśmy wygnańcami w Babilonie i wejdziemy na drogę życia...

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.